Na co dzień jest matką trójki dzieci i uczy najmłodszych języka angielskiego. A po godzinach… pisze książki sensacyjne. W księgarniach na półkach można znaleźć debiutancką powieść lubinianki tworzącej pod pseudonimem Joanna Holson.
Napisanie „Translacji” zajęło pani Joannie dwa lata. – Potrzeba pisania zawsze we mnie siedziała, jak drzazga, którą trzeba wyciągnąć. Gdy wyjechałam z mężem do Niemiec, gdzie dostał dwuletni kontrakt, miałam dużo czasu. Siedziałam w domu z dziećmi, byłam w obcym kraju. Pisanie było dla mnie formą ucieczki – mówi lubinianka.
I tak powstała powieść „Translacja”, której akcja osadzona jest na Islandii, gdzie przez jakiś czas mieszkała i pracowała pani Joanna. Jednak książka nie trafiła, jak to zazwyczaj bywa, do szuflady. – Już wcześniej czytałam w internecie, jak wydać książkę. Dowiedziałam się na przykład, że najbardziej opłacalne jest wydanie książki, która ma około 400 stron. Taką też napisałam – dodaje z uśmiechem.
![]()
Swoją pracę lubinianka wysłała do kilku wydawnictw i szybko otrzymała odpowiedź. – Videograf zaproponował mi wydanie mojej książki – wspomina pani Joanna. – Zainteresowane było też wydawnictwo Prószyński i Spółka. Rozmowy doszły dość daleko, ale w końcu Prószyński nie zdecydował się – dodaje.
Od jakiegoś czasu książkę pani Joanny można znaleźć w księgarniach w całej Polsce. – Także w naszej lubińskiej galerii, w Empiku i Matrasie jest dostępna moja książka – mówi lubinianka, przyznając jednocześnie, że jej mąż do tej pory nie przeczytał tego co napisała. Podczytuje po trochę, ale jeszcze nie skończył.
![]()
Znajomi lubinianki bardzo różnie reagują na jej książkę. Jednym podoba się bardzo, inni mówią, że nie jest to literatura w ich typie. Ale pani Joanna cieszy się z każdej recenzji.
Niedawno na prośbę syna napisała kolejną książkę. Tym razem jest to bajka dla dzieci. Jej akcja również osadzona jest w jednym z mroźnych krajów, tym razem jednak na Grenlandii.
– Pracuję też nad książką dla dorosłych. Będzie to kryminał osadzony bliżej nas, w Karpaczu – dodaje pani Joanna.
Drugą książkę lubinianka także spróbuje wydać. – Zamierzam zrobić podobnie jak przy poprzedniej książce – wysłać do kilku wydawnictw – mówi. – Wiem, że każdy może wydać swoją książkę jeśli za to zapłaci, ale ja nie chcę w ten sposób, bo wtedy nie ma zapewnionej dystrybucji. A gdy wydaje się książkę, chce się przeciez, żeby czytali ją ludzie – dodaje.
Strona pani Joanny to: www.facebook.com/joannaholson





