Sądowy spór o żarówkę

41

Za umyślne uszkodzenie opakowania żarówki LED odpowiada przed lubińskim sądem mieszkaniec miasta. Oskarżony broni się i twierdzi, że jedna z pracownic sklepu pozwoliła otworzyć opakowanie i sprawdzić żarówkę, jeszcze przed jej kupnem. Kto ma rację? O tym zdecyduje Sąd Rejonowy w Lubinie.

Ryszard Dubiański w styczniu tego roku chciał kupić ledową żarówkę w hipermarkecie Real. Postanowił ją jednak najpierw sprawdzić. Otworzył opakowanie, a żarówkę włożył do specjalnego panelu. Po 20 minutach dotknął jej i jak stwierdził, parzyła zamiast świecić. Zrezygnował więc z zakupu i zostawił żarówkę w panelu.

Tuż za kasami został zatrzymany przez ochroniarza.

– Zatrzymała mnie ochrona i wtedy się zaczęło. Usłyszałem, że opakowanie zostało zniszczone, nic z tego już nie będzie, nikt tego nie kupi. Byłem bardzo zaskoczony reakcją sklepu, tym bardziej, że jedna z pracownic pozwoliła mi sprawdzić żarówkę. Zażądałem wezwania policji, patrol przyjechał, chcieli nałożyć na mnie grzywnę w wysokości 100 zł. W żadnym wypadku się nie zgodziłem, powiedziałem, że pójdę z tym do sądu, jak tak można ludzi traktować? Policjanci spisali protokół i mnie puścili – opowiada pan Ryszard.

Na początku marca Ryszard Dubiański otrzymał wyrok nakazowy za umyślne uszkodzenie opakowania żarówki LED. Miał zapłacić 44,40 zł za żarówkę, 100 zł grzywny oraz 80 zł kosztów postępowania procesowego. Postanowił jednak odwołać się od decyzji sądu.

– W sklepie jest tester do sprawdzania? Jest. Czy wśród żarówek do testowania była ta moja? Nie było. Czy był napis, że nie można otwierać opakowań i sprawdzać żarówek? Też nie było? Więc ja się pytam o co tutaj chodzi? – dodaje lubinianin.

Dziś w sądzie zeznawał świadek – pracownik monitoringu, który stwierdził, że lubinianin nie miał prawa rozerwać opakowania z żarówką. Oskarżony stwierdził natomiast, że mężczyzna zaproponował mu 200 złotych w zamian za załatwienie całej sprawy polubownie. Oskarżony nie przyznał się do winy. Ogłoszenie wyroku 5 maja.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzeczniczkę prasową sieci sklepów Auchan, która jest właścicielem lubińskiego Reala.

– Nasze stanowisko się nie zmienia, nie wolno rozrywać opakować i ich niszczyć. Sprawę można było załatwić polubownie, ale tak jak nadmieniałam, to nie my wzywaliśmy policję – poinformowała nas Dorota Patejko.
 

Więcej w materiale filmowym: 


POWIĄZANE ARTYKUŁY