Prezydent Robert Raczyński planuje złożyć wiosek o przyłączenie gminy wiejskiej Lubin do miasta. Na razie argumenty za swoim pomysłem przedstawił wójt Irenie Rogowskiej, która na łączenie się nie zgadza i daje swoją kontrpropozycję – włączenia Krzeczyna Wielkiego i Małomic do gminy wiejskiej.
– Ze strony gminy jest totalny brak zgody na włączenie gminy do miasta – mówi wójt Irena Rogowska, wyliczając zalety życia na terenie gminy. – Połączenie skutkowałoby zmniejszeniem środków na rozwój. Już raz w 1988 roku tereny gminy zostały uszczuplone o 1800 hektarów, o zalew małomicki. Czy te tereny są zagospodarowane? Chętnie przejmiemy je z powrotem od miasta. Podobnie jak całe Małomice i Krzeczyn. My też chcemy rozwijać gminę i powiększać – dodaje.
Zapowiada, że jeśli prezydent Raczyński złoży swój wniosek do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o przyłączenie gminy wiejskiej do miasta, ona złoży swój. Nie chce się jednak na razie odnosić do argumentów, które dziś przedstawił jej włodarz Lubina. – Pismo otrzymałam niedawno, nie zdążyłam go jeszcze przestudiować – mówi wójt Rogowska. – Ale moim zdaniem to mało poważna propozycja, bo łączenie dotyczy małych gmin, które są słabe i sobie nie radzą, a taka nasza gmina nie jest – dodaje.
Prezydent zaś widzi jedynie same plusy swojego pomysłu. – W zasadzie nie ma żadnych minusów – stwierdza. – Urzędnicy boją się zmian, bo boją się utraty stanowisk. Nie myślą o dobru mieszkańców, ale o sobie. Chcę ich przekonać, do tego co jest najlepsze dla naszych samorządów i mieszkańców.
Dlatego, zanim złoży wniosek o przyłączenie gminy do miasta, zamierza w lutym zorganizować konferencję z udziałem ekspertów. – Chcemy zainicjować dyskusję publiczną. Specjaliści wyjaśnią korzyści płynące z takiego połączenia – wyjaśnia rzecznik prezydenta Jacek Mamiński.
Na razie, w piśmie do wójt, włodarz Lubina sam wylicza korzyści – oszczędności na administracji 6 mln rocznie, premia z ministerstwa za połączenie 12 mln rocznie, brak janosikowego (obecnie gmina płaci 2 mln rocznie), rozwiązanie problemu transportu w gminie, a także ujednolicenie oświaty. W załączniku publikujemy w całości pismo, jakie prezydent skierował do wójt Rogowskiej.
– To sztuczny podział, bo centrum jest Lubin i tu są też dwa urzędy, które obsługują tych samych ludzi – dodaje Robert Raczyński.
Wniosek dotyczący połączenia gminy i miasta prezydenta powinien trafić do odpowiedniego ministerstwa do końca marca tego roku. Najpierw muszą go jednak zaopiniować obie rady, i miejska, i gminna. Decyzja jednak należała będzie do premiera. – I to minister może zarządzić konsultacje społeczne – dodaje Jacek Mamiński.
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji natomiast chce zachęcić do łączenia się jak najwięcej samorządów. Dlatego planuje przedstawić założenia do ustawy, która może przynieść samorządom bardzo duże oszczędności. Najważniejsze propozycje mają dotyczyć zmian zwiększenia finansowych zachęt dla samorządów do łączenia się w większe jednostki.
Jak mówi wiceminister resortu cyfryzacji Magdalena Młochowska, na połączeniu korzystają nie tylko małe gminy, ale i obwarzankowe, czyli gminy wiejskie otaczające miejskie, jak gmina wiejska Lubin. W takich przypadkach mieszkańcy gmin podmiejskich bardzo często korzystają z usług gmin miejskich, płacąc podatki gdzie indziej.





