Szok i niedowierzanie – takie są dziś odczucia Krzysztofa Raczkowiaka, autora słynnej fotografii ze Zbrodni Lubińskiej, którą wykorzystano w skandalicznej kampanii reklamowej wódki Żytniej. – Nie komentuję tego, bo nie mam na to siły, ani nerwów – mówi fotograf.
Krzysztof Raczkowiak przyznaje, że ma za sobą bardzo ciężką noc. W życiu nie pomyślałby, że zdjęcie, które było symbolem Zbrodni Lubińskiej, może być wykorzystane w tak perfidny sposób. W rozmowie z nami przyznaje, że nieznajomość historii nie jest tutaj żadnym wytłumaczeniem.
O wykorzystaniu jego fotografii ze Zbrodni Lubińskiej w kampanii wódki dowiedział się z internetu. Już tam, wczoraj wieczorem, pisał, że jest w ogromnym szoku. – Nie mam siły tego komentować – powiedział nam dziś rano.
Co więcej, firma zwyczajnie ukradła jego zdjęcie. Czy Raczkowiak zamierza coś z tym zrobić i dochodzić swoich praw. – Myślę, że firma sama będzie się ze mną kontaktować, a jeśli nie, zrobią to prawnicy. Póki co, muszę ochłonąć i na spokojnie wszystko przeanalizować – dodaje.
Więcej o skandalicznej kampanii pisaliśmy tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,37760,_skandal_zdjeciem_ze_zbrodni_promuja_wodke.html





