Puławianie zainkasowali 2 punkty

22

Podopieczni Dariusza Bobrka musieli uznać wyższość Azotów Puławy i oddali 2 punkty na własnym terenie w meczu 5. kolejki Superligi Mężczyzn. Spotkanie zakończyło się porażką Zagłębia 32:40, ale mało brakowało, a zespoły podzieliłyby się punktami.

Spotkanie nie zaczęło się po myśli Zagłębia. Wynik meczu otworzył Paweł Ćwikliński z KS Azotów Puławy. Dla gospodarzy pierwsze celne trafienie zdobył Mikołaj Szymyślik. Miedziowi gonili wynik, a podopieczni Bogdana Kowalczyka uzyskiwali coraz to bardziej bezpieczną różnicę bramkową. Po kwadransie gry lubinianie przegrywali 8:11. Gospodarze starali się zatrzymywać kontrataki puławian, ale ich dziurawa obrona dawała dobre pole manewru rywalom. Do przerwy miedziowi przegrywali 14:21.

Jeszcze na początku drugiej połowy Azoty były zdecydowanym faworytem meczu, który zwiększał z minuty na minutę konto bramkowe. Sytuacja zaczęła się zmieniać w 40. minucie. Goście chyba zbyt szybko uwierzyli w wysokie zwycięstwo, a lubinianie dostali wiatr w żagle i zaczęli wyprowadzać takie ataki, że zespół Bogdana Kowalczyka był zupełnie zbity z tropu. Bezapelacyjnie bohaterem na tym etapie meczu był Wojciech Gumiński. Lubiński skrzydłowy wpadał w pole karne jak wicher i co chwilę zaskakiwał doświadczonego Macieja Stęczniewskiego celnymi rzutami. Taka gra doprowadziła do tego, że miedziowi zniwelowali stratę do trzech bramek. Niestety dla gospodarzy, późniejszy przebieg wydarzeń całkowicie zaprzepaścił dobrą grę miejscowych. Czerwoną kartkę ujrzał Mikołaj Szymyślik za faul na Michale Szybie. Miedziowym piłka nie kleiła się do ręki tak jak w 40. minucie meczu i zaczęli tracić kolejne bramki. Ostatecznie podopieczni Dariusza Bobrka przegrali 32:40.

– Zwycięstwo ośmioma bramkami nas bardzo cieszy. To trudny teren i rzadko wynosiliśmy z niego punkty. Tak często jak zdobywaliśmy bramki, tak i traciliśmy. O to mam zastrzeżenia do swoich zawodników i na pewno porozmawiamy sobie o tym oglądając materiał z tego pojedynku – przyznał po meczu Bogdan Kowalczyk, trener KS Azoty Puławy.

– Muszę pogratulować przeciwnikowi bardzo dobrej gry. My przeciwstawiliśmy się można powiedzieć mizernie, szczególnie mam na myśli grę w obronie. Czterdzieści bramek straconych, to zdecydowanie za dużo. Uczulałem tutaj nasz zespół, aby takich zawodników, którzy zdobywają bramki z drugiej linii czyli Adama Babicza, Piotra Masłowskiego, Michała Szybę i Rafała Przybylskiego, że do nich należy wyjść nawet na dziesiąty metr. U nas nie funkcjonowała bramka, ale jak ma funkcjonować, jak nie ma pomocy obrońców? W drugiej połowie nakazałem wyższą obronę. Ona coś przyniosła i była szansa na równorzędną walkę do końca. Mam pretensję do swoich zawodników o grę w obronie i do bramkarzy – podsumował Dariusz Bobrek, szkoleniowiec MKS Zagłębia Lubin.
 


POWIĄZANE ARTYKUŁY