![]()
Mieszkańcy gminy wiejskiej Lubin chcą, żeby wszystkim psom nakładano kagańce – tak przynajmniej wynika z ankiety, którą ostatnio przeprowadzono. Władze gminy próbują raz na zawsze rozwiązać problem czworonogów wałęsających się bez nadzoru. A ta ankieta to wstęp do tego.
O zdanie w tej sprawie władze gminy Lubin zapytały mieszkańców już w lipcu. Konsultacje społeczne trwały przez ponad miesiąc i skończyły się wraz z wakacjami. Ostatnio poznaliśmy ich wyniki. Ankietę wypełniło i dostarczyło do urzędu około 200 osób.
– Ankietę wypełniły osoby, które są mocno zainteresowane sprawami gminy. Te głosy są dla nas ważne – mówi Maja Grohman, rzecznik wójta Tadeusza Kielana.
Większość osób, które wzięły udział w konsultacjach, chce, aby wprowadzono obowiązek nakładania kagańców wszystkim psom wyprowadzanym poza posesje.
– Konsultacje społeczne są dobrą formą kontaktu z mieszkańcami, dlatego chętnie z nich korzystamy – mówi rzecznik wójta, zastrzegając jednocześnie, że nie są one wiążące, bo to do władz gminy zawsze należy ostateczna decyzja.
A władze gminy rozważają kilka pomysłów na rozwiązanie problemu wałęsających się psów, które sprawiają coraz większe kłopoty.
– Dostajemy coraz więcej sygnałów o ludziach pogryzionych przez takie błąkające się psy. A chcielibyśmy, żeby dzieci i dorośli mogli chodzić po gminie Lubin bez obawy o swoje bezpieczeństwo – dodaje Grohman.
Jednym z pomysłów jest zachipowanie wszystkich psów. Rozważane jest także przeprowadzanie częstszych akcji odławiania czworonogów biegających bez nadzoru. Właściciel takiego odłowionego psa, odbierając go, musiałby zapłacić mandat.
Gmina chciałaby rozwiązać problem jeszcze w tym roku. Zdaje sobie jednocześnie sprawę, że psy bez nadzoru od zawsze biegały po polskich wsiach i zapewne jeszcze długo będą biegać, ale próbuje jakoś opanować sytuację i uzmysłowić właścicielom psów, że muszą pilnować swoich czworonogów, bo nie powinny one biegać po wsi bez nadzoru.





