Przymusowa przeprowadzka do pałacu

8

Sytuacja komplikuje się coraz bardziej. Radni opozycyjni nie zgodzili się na zawarcie z miastem porozumienia oświatowego, przez co dzieci z terenu gminy nie będą się mogły uczyć w miejskich szkołach. Rodzice są oburzeni! Dodatkowo trzeba też znaleźć jakiś budynek, w którym uczyć się będą gimnazjaliści z gminy, bo na połączenie Gminnego Gimnazjum z miejskim Gimnazjum nr 1 radni też się nie zgodzili. Co na to wójt? Z Tadeuszem Kielanem rozmawia Katarzyna Szatkowska.

Obowiązkiem wójta jest zapewnienie dzieciom warunków do realizowania obowiązku szkolnego. Jak pan zamierza z niego wywiązać bez odpowiedniego zaplecza?

W pełni rozumiem zdenerwowanie rodziców, bo w przededniu wakacji nie mamy ustalonych obwodów szkolnych, które obowiązywałyby od września, a gimnazjum nie ma siedziby. Atmosfera wokół tej szkoły jest zła, ale pracujemy nad tym, by zminimalizować negatywne skutki decyzji Rady Gminy. Jestem po spotkaniu z dyrektorami naszych pięciu szkół podstawowych i na pewno stworzymy warunki do nauki wszystkim uczniom z terenu gminy Lubin. Jeśli chodzi natomiast o gimnazjum, to powszechnie wiadomo, że w dotychczasowej siedzibie przy ul. Skłodowskiej nie ma miejsca dla obecnych uczniów, nie mówiąc już o kolejnym roczniku. Dlatego zdecydowaliśmy się na adaptację pod potrzeby szkoły pałacu w Księginicach. To na razie jedyne wyjście z impasu, w którym się znaleźliśmy.

Niewiele ponad dwa miesiące pozostały do pierwszego dzwonka, a budynek w Ksieginicach raczej nie jest przygotowany na przejęcie młodzieży…

Zdaję sobie z tego sprawę, wizytowałem już ten obiekt – i łatwo nie będzie przyznaję, ale musimy dać sobie radę, bo nie mamy innego wyjścia. Zresztą w księginickim pałacu znajdowała się kiedyś szkoła, więc po prostu przywrócimy jej wcześniejszą funkcję.

Nie łatwiej byłoby spróbować przekonać radnych i ponownie poddać pod głosowanie projekt porozumienia?

Stosunek głosów był czytelny siedmiu radych „za” ośmiu „przeciw”. Zajmujemy się tą sprawę od lutego z wiadomym skutkiem. Dopóki nie będę miał pewności, że przekonam do tego jeszcze jedną osobę nie złożę projektu ponownie, bo to walka z wiatrakami. Przewodnicząca komisji oświaty Barbara Skórzewska stwierdziła, że komisja nie zajęła jednoznacznego stanowiska w sprawie porozumienia, mimo, że większość – co prawda dwuosobowa, ale zawsze – poprała jego treść, a tylko ona była przeciw – po czym na sesji przedstawiła wyłącznie swoje negatywne stanowisko w tej sprawie. Czy jakby dziesięciu radnych było „za”, a tylko ona przeciw – to również nie byłoby to jednoznaczne stanowisko? To jawna kpina z procedur demokratycznych i manipulowanie faktami.

Czy porozumienie jest niekorzystne dla gminy Lubin, skąd ta zaskakująca decyzja radnych?

Tego właśnie nie mogę zrozumieć. To przecież prosta zasada, jak chcemy, żeby ktoś kształcił nasze dzieci, to musimy za to płacić, niezależnie czy wysyłamy je do Legnicy, Lubina czy Chocianowa. Miasto również dopłaca do subwencji za dzieci, które chodzą do gminnych szkół. Jeśli chodzi natomiast o zaproponowane obwody, to była dodatkowa oferta wyrównująca szanse uczniów z gminy Lubin, którzy wybraliby miejskie placówki. Gwarantowały im pierwszeństwo przyjęcia do tych szkół, przy zachowaniu stuprocentowej gwarancji przyjęcia do Gimnazjum Gminnego, jeśli je wybiorą.

Szerokie porozumienie z radą gminy, o którym mówił pan na początku kadencji nie jest chyba realne?

Siedmiu radnych identyfikuje się z tym co robię i stara się działać wspólnie dla dobra gminy. Ciągle wierzę, że przekonam kolejne osoby. Jednak obserwuję w radzie gminy pewne niezrozumiałe zachowania, pan przewodniczący Komarnicki nie dotrzymuje ustawowych terminów przy zwoływaniu posiedzeń, a wiceprzewodniczący Łukasiewicz zabiera po sesji dokumenty i potem okazuje się, że radni co innego głosowali, a co innego jest w uchwale. Zareagowaliśmy w tej sprawie natychmiast, by uniknąć podobnych zachowań w przyszłości. Nadzór wojewody przyznał, że to niedopuszczalna sytuacja. Tym razem chodziło o 10 tys. zł, ale kiedy indziej mogłyby to być większe kwoty. Mam wrażenie, że radni otoczyli się pancerzem, od którego odbijają się racjonalne argumenty. Wójt i rada powinny działać w symbiozie, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tak będzie.

Dziękuję za rozmowę


POWIĄZANE ARTYKUŁY