Prawie trzydziestu bezdomnych przetrwało pierwszy atak zimy korzystając z lubińskich noclegowni. Jak przyznaje prezes Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta Grzegorz Rzeski, na najwyższych obrotach pracują zarówno opiekunowie schroniska powstałego w miejscu byłej izby wytrzeźwień, jak i ogrzewalni przy kościele św. Wojciecha.
W schronisku przy ul. Parkowej przebywają łącznie 22 osoby. Jest to miejsce o podwyższonym standardzie, dlatego w obiekcie mogą przebywać wyłącznie osoby trzeźwe.
Inaczej jest w przypadku ogrzewalni przy ul. Budowniczych LGOM, gdzie od tego roku zmieniły się zasady. – W ostatnich dniach nocowało tutaj pięć osób, które były pod wpływem alkoholu – mówi prezes.
W obydwu punktach bezdomni potrzebują ciepłych ubrań, jedzenia o długim okresie przydatności oraz środków czystości. – Równocześnie dziękujemy wszystkim ludziom o wielkich sercach, którzy do tej pory wsparli któryś z punktów dla bezdomnych. Każda z tych rzeczy ma dla nas ogromną wartość – podkreśla Grzegorz Rzeski.





