Przegrana miedziowych. Debiut lubinianina

12

Ostatni mecz rundy jesiennej Zagłębie Lubin nie będzie wspominało najlepiej jeśli chodzi o wynik pojedynku. Rywalem ekipy Oresta Lenczyka byli chorzowianie. Miedziowi na tle przeciwnika ze Śląska nie wypadli najgorzej, ale musieli uznać jego wyższość przegrywając 1:2.

Niebiescy przyjechali do naszego miasta z jednym nastawieniem – wywieźć 3 punkty. Plan ten realizowali od pierwszych minut meczu prezentując bardzo składną grę i zdobywając dość szybko bramkę. W 9. minucie Łukasz Janoszka wpakował główką piłkę do siatki Tomasza Ptaka i było 0:1. Miedziowi pomimo tej straty cały czas wykazywali sporo ambicji, a motorem napędowym drużyny był Bartosz Rymaniak, który pod nieobecność Adama Banasia przejął obowiązki kapitana. Należy również wspomnieć, że swój debiut od pierwszych minut zanotował lubinianin i wychowanek Zagłębia, 16-letni Filip Jagiełło. Kilka razy młody pomocnik mógł przyczynić się do odwrócenia wyniku spotkania. W 33. minucie zastąpił go Michal Papadopulos. Kiedy wydawało się, że do przerwy nic już się nie zmieni, miedziowi przeprowadzili szybką kontrę. Rozpędzony Piotr Azikiewicz podał piłkę wprost pod nogi Arkadiuszowi Piechowi, a ten z 5. metra pokonał Michała Buchalika.

Już na początku drugiej części meczu, Zagłębie pokazało, że jest głodne kolejnych goli. Bartosz Rymaniak wykonał samotny rajd przez pół boiska, jednak jego strzał w kierunku bramki Ruchu został zablokowany przez defensorów. Akcja była jednak godna pogratulowania. Często podopiecznych Jana Kociana próbował zaskoczył Miłosz Przybecki. Jedną z ciekawszych akcji była ta z 55. minuty, kiedy wyżej wspomniany zawodnik wykonał silny strzał z kilkunastu metrów, jednak futbolówka minęła słupek minimalnie o kilka centymetrów. Chwilę później miejscowi kibice załamywali ręce po raz drugi. Grzegorz Kuświk zdobył drugiego gola dla Ruchu. Miedziowi nie poddawali się. Szansę na doprowadzenie do remisu miał były zawodnik Młodej Ekstraklasy – Sebastian Bonecki. W 80. minucie znalazł się na linii pola karnego Ruchu i zdecydował się na strzał. Wydawało się, że unosząca się szybko piłka wpadnie wprost w prawe okienko bramki Buchalika. Futbolówka powędrowała jednak w trybuny. Pod koniec meczu chorzowianie postawili jedynie na grę defensywną, a Zagłębie jeszcze za sprawą Arkadiusza Piecha, a później Arkadiusza Woźniaka mogło wywalczyć choć 1 punkt. Mecz zakończył się jednak przegraną 1:2.

– Ruch zdobył gola na jeden do zera. My zremisowaliśmy do przerwy. Wydawał się, że jest wielka szansa na pozytywny wynik. W drugiej połowie Ruch strzela nam jednak drugą bramkę i tak się kończy mecz. Mieliśmy wiele dogodnych sytuacji na zdobycie bramki, ale zabrakło nam i szczęścia oraz wykończenia – spuentował Piotr Azikiewicz, zawodnik KGHM Zagłębia Lubin.


POWIĄZANE ARTYKUŁY