Przegrał wszystko w kasynie, odkręcił gaz

298

Odkręcił wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej, uszczelnił okna, zasłonił kratki wentylacyjne i jak gdyby nigdy nic poszedł spędzić noc w hotelu. 45-letni Dariusz P. pozostawił w ten sposób cały blok na pastwę ulatniającego się przez 20 godzin gazu. Prokuratura Rejonowa w Lubinie skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, któremu za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy grozi do 10 lat więzienia.

Do groźnego zdarzenia doszło 27 marca 2026 roku na jednym z lubińskich osiedli. Pisaliśmy o tym tutaj. Jak ustalili śledczy, Dariusz P. zamieszkiwał w mieszkaniu po zmarłych rodzicach, które otrzymał w spadku. Mężczyzna planował jego sprzedaż i zakup mniejszego lokalu. Zawarł umowę przedwstępną i 24 marca otrzymał zapłatę. Otrzymaną gotówkę w większości przegrał jednak w kasynach online. Pod wpływem tych wydarzeń poddał się myślom samobójczym i postanowił odebrać sobie życie.

– W celu pozbawienia się życia odkręcił cztery zawory kuchenki gazowej licząc, iż gaz go otruje. Dodatkowo w mieszkaniu zasłonił otwory wentylacyjne oraz uszczelnił okna – relacjonuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Kiedy mężczyznę rozbolała głowa, zrezygnował z próby samobójczej i po prostu wyszedł z mieszkania, zostawiając odkręcony gaz. Wynajął pokój w hotelu i tam pozostał. Tymczasem niebezpieczna substancja ulatniała się w bloku przez blisko 20 godzin. Pomiary wykazały, że średnie stężenie gazu w lokalu wynosiło 6,16%, co stwarzało bezpośrednie i ogromne zagrożenie wybuchem.

Według wyliczeń powołanego w sprawie biegłego z zakresu gazownictwa, z mieszanki gazowo-powietrznej o tak wysokim stężeniu wyzwoliłaby się energia równa eksplozji aż 90,04 kg trotylu. Eksperci i śledczy podkreślają, że gdyby doszło do eksplozji, jej siła i skala zniszczyłaby nie tylko mieszkanie 45-latka, ale też zagrażałaby sąsiednim lokalom, ludziom przebywającym na klatce schodowej i przechodniom w promieniu około 30 metrów. Do zapłonu wystarczyłaby najmniejsza iskra elektryczna, np. wywołana naciśnięciem dzwonka do drzwi. Katastrofie zapobiegli sąsiedzi, którzy wyczuli zapach gazu i natychmiast zaalarmowali służby oraz straż pożarną.

Oskarżony Dariusz P. został zatrzymany i przebywa w tymczasowym areszcie. Przed prokuratorem przyznał się do odkręcenia gazu, tłumacząc się chęcią targnięcia się na własne życie. Śledczy uznali jednak jego tłumaczenia o zamiarze powrotu do mieszkania jedynie za przyjętą linię obrony. Z opinii biegłych psychiatrów wynika, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był w pełni poczytalny.

Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy

Mężczyźnie przedstawiono zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

– Za sprowadzenie takiego zdarzenia sprawcy grozi kara od roku do lat 10 pozbawienia wolności – dodaje prokurator.

Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Lubinie.


POWIĄZANE ARTYKUŁY