Wyłącznie pochlebne informacje o KGHM przekazywała dziennikarzom różnych redakcji wyspecjalizowana agencja MDI. To za jej sprawą do czytelników i widzów ogólnopolskich mediów docierały specjalnie dobrane wiadomości na temat Polskiej Miedzi. Usługa ta miała kosztować lubiński koncern niemal milion złotych.
Materiały na ten temat opublikowało „Wprost”. Tekst jest pokłosiem otwartej wojny pomiędzy tygodnikiem a wspomnianą agencją MDI. Jak twierdzą dziennikarze, w odwecie za pierwszy artykuł – obnażający kulisy działalności agencji – jej właściciele przypomnieli, że redaktor naczelny tygodnika siedział kiedyś w więzieniu i może mieć związek z podwójnym zabójstwem sprzed 20 lat. W tle konfliktu występuje KGHM, który opłacał usługi MDI.
Redaktor naczelny tygodnika otwarcie pisze, że nie ulegnie szantażowi i informuje, że właściciele MDI ustawili sobie na celowniku byłego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. – Wytrwale i konsekwentnie walczyli z nim. Dlaczego? Bo Budzanowski miał być nieprzychylny prezesowi państwowego KGHM, u którego mieli lukratywny kontrakt. To dość ciekawa konstrukcja, gdy PR-owcy za pieniądze z państwowego koncernu „strzelają” do ministra Skarbu Państwa, który ma ten koncern kontrolować – komentuje naczelny „Wprost” Sylwester Latkowski.
– MDI w 2012 r. zajmowało się głównie inspirowaniem powstawania tekstów, które przekonywały czytelników, że KGHM niewiele zapłacił za akcje kanadyjskiej spółki Quadra (w rzeczywistości cena była wyższa o jedną trzecią od bieżącej wyceny spółki na giełdzie w Toronto), w jak najlepszym świetle przedstawiały sam kombinat – informuje na łamach „Wprost” redaktor Cezary Łazarewicz.
Dziennikarz przekonuje, że MDI miało wpływ nie tylko na to, kto i o czym pisze, ale też, gdzie w gazecie znajdzie się zamówiony tekst. Artykuły ukazywały się m.in. w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, „Polsce”, „Rzeczpospolitej”, „Parkiecie”, „Pulsie Biznesu”, „Newsweeku”, „Bloombergu”, „Gazecie Finansowej”, „Forbes Polska”, „Businessman Magazine” i również „Wprost”.
– Jesteśmy po analizie artykułów tygodnika „Wprost”. Materiał zawiera wiele nieprawdziwych informacji, stąd w ciągu kilku najbliższych dni zdecydujemy o formie odpowiedzi – przyznaje Paweł Oboda, dyrektor departamentu komunikacji społecznej i CSR w KGHM, który jeszcze nie wie czy spółka wystąpi do tygodnika z żądaniem zamieszczenia sprostowania czy też zdecyduje się na proces sądowy przeciwko autorowi lub wydawcy.
Dyrektor Paweł Oboda nie chce jednak zdradzić, które informacje – podane przez „Wprost” – są nieprawdziwe. Przyznaje, że do końca czerwca br. KGHM miał podpisaną umowę z MDI. – Firma ta wykonała swoje zadanie i na razie nie ma potrzeby dalszej współpracy – zapewnia szef departamentu odpowiedzialnego za kontakty z mediami.
Tymczasem autor artykułu cytuje wypowiedź jednego z członków rady nadzorczej KGHM, który miał powiedzieć o właścicielach MDI: – Oni znają wszystkich, na każdego mają haczyk i kto z nimi zacznie współpracę, boi się ją zerwać, by o jej kulisach nie dowiedzieli się inni.
Progress For Poland dotarł do raportu, który pokazuje „jak za pieniądze koncernów powstają teksty dziennikarzy”. Przygotować go miała agencja MDI dla KGHM: http://progressforpoland.com/piora-do-wynajecia/





