Propaganda w czynie społecznym

38

Sugestia, by zlikwidować powitalne napisy LUBIN na rogatkach miasta spotkała się z ogromnym sprzeciwem internautów. Niemal 3,5 roku temu lubinianie bronili ich niczym niepodległości:

www.lubin.pl/aktualnosci,7596,kontrowersyjna_wizytowka_miasta.html

Wówczas udało nam się skontaktować z ich twórcą, artystą Zbigniewem Frączkiewiczem, który przedstawił kulisy powstania powitalnych napisów: www.lubin.pl/aktualnosci,7617,lubiny_najpierw_wyladowaly_w_kuble.html

Teraz artysta przesłał nam kopię artykułu prasowego z nieistniejącego już tygodnika „Konkrety”. Publikacja ukazała się 2 maja 1975 roku. Poniżej publikujemy całość tekstu za zgodą jego autora, redaktora Stanisława Pelczara:

Pamiętam bardzo ciekawe spotkanie z artystami plastykami, które odbyło się swego czasu w Lubinie. Nie, nie dyskutowano wówczas o „kryzysie w sztuce". Artystów plastyków zaproszono do Lubina, aby dowiedzieć się co sądzą o „propagandzie wizualnej".

Wszyscy potraktowali rzecz bardzo poważnie. Nie trzeba bowiem być specjalistą, aby docenić wagę sprawy. Wszak na co dzień spotykamy się z rzeczami, które pomyślane jako „elementy propagandowe" w rzeczywistości są jej odwrotnością, czyli — „antypropagandą".

Zagłębie miedziowe jest młode, z wielu względów stanowi znakomity teren , do wprowadzenia nowych rozwiązań również w tej dziedzinie. Sprzyja temu nowoczesny przemysł, nowe miasta, a więc te elementy, które same w sobie stanowią najprawdziwszą propagandę osiągnięć.

W czasie tego spotkania artyści plastycy zgłosili wiele ciekawych pomysłów. Nie wdając się w szczegóły warto powiedzieć, że nad wszystkimi pomysłami i koncepcjami górowała jedna zasadnicza myśl: porzucić sztampę, porzucić wszystkie ograne formy, działać nowocześnie wykorzystując w każdym przypadku głęboką specjalistyczną wiedzę wspartą artystycznym talentem.

Od takich spotkań do rzeczywistości droga dosyć daleka. Cieszyć więc po dwakroć musi fakt, że właśnie w Lubinie widać już pewne oznaki realizacji powyżej sformułowanych zasad. Otóż uwagę przyjeżdżających do Lubina osób zwraca niebanalny napis ustawiony przy szosie z Wrocławia. Tuż za wsią Osiek, szosa biegnie pod górę. Wyjeżdżającym z zakrętu ukazuje się na górze po prawej stronie szosy bardzo oryginalnie skomponowany napis: LUBIN.

W miarę wspinania się pod górę napis rośnie, aż do najpiękniejszego momentu, kiedy zza niego wyłania się w jednej chwili panorama nowoczesnego miasta. Wtedy napis LUBIN w sposób naturalny wkomponowany jest w prawdziwe miasto. Zatrzymywaliśmy za tym napisem podróżnych. Wszyscy bez wyjątku byli zdziwieni oryginalnością pomysłu i prostotą. Najwyżej cenili właśnie chwila, kiedy pięknie rzeźbiarsko skomponowany napis „wtapia się” w panoramę Lubina.

Warto więc podziękować realizatorom tego DZIEŁA. Autorem projektu jest artysta-plastyk Zbigniew Frączkiewicz, projekt techniczny wykonał mgr inż. Przesław Król, wykonaniem projektu kierował mgr inż. Jerzy Grochalski, a pracami budowlanymi Zdzisław Lewałidowski. Całość została zaprojektowana i wykonana w czynie społecznym, co nadaje pracy dodatkowej wartości, zrealizowana zaś bardzo sprawnie dzięki postawie Przedsiębiorstwa Budowlano-Montażowego Przemysłu Ciężkiego. Dyrektor Aleksander Czuryk z PBMPC, który również poświęcił sprawie wiele czasu i energii, jest jednocześnie przewodniczącym komisji propagandy i informacji Miejskiego Komitetu FJN. Komisja wysoko oceniła tę pracę i zasugerowała, aby podobne napisy ustawić na wszystkich drogach prowadzących do miasta.

Jesteśmy przekonani, że coraz częściej będziemy świadkami tak udanego wykorzystywania ludzkiego talentu, oryginalności w pracy i społecznego zaangażowania. Autorom i realizatorom słowa najwyższego uznania.


POWIĄZANE ARTYKUŁY