Miejscy urzędnicy nie popełnili przestępstwa decydując się na zamknięcie przejścia dla pieszych przy alei Niepodległości w pobliżu ul. Bankowej. To opinia prokuratury, która na wniosek Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei sprawdzała czy magistrat – poprzez ustawienie barierek i demontaż niespełna 20 metrów chodnika – dopuścił się m.in. dewastacji mienia.
– Ostatecznie prokurator odmówił wszczęcia śledztwa. Głównym wątkiem w tej sprawie jest de facto spór administracyjny pomiędzy DSDiK a Urzędem Miejskim w Lubinie – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Rzeczniczka śledczych wyjaśnia, że w tej sprawie prokurator nie dopatrzył się naruszenia interesu publicznego. – Motywem przewodnim postepowania urzędników była troska o bezpieczeństwo i porządek. Od dziewięciu lat urząd stara się bowiem, by na tej czteropasowej drodze powstała wysepka dla pieszych. Skoro nie było odzewu, zapadła decyzja o zamknięciu przejścia – mówi Liliana Łukasiewicz.
Decyzja prokuratury nie zaskoczyła pracowników lubińskiego magistratu. – Po ilości pism, jakie otrzymujemy z Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei, można odnieść wrażenie, że przejście dla pieszych w Lubinie stało się dla niej priorytetem. Zajmują się już chyba tylko tą sprawą – ironizuje Jacek Mamiński, rzecznik prasowy prezydenta Lubina.





