Prokuratura: Policjantom brakuje urządzeń

24

Policjantom brakuje odpowiednich urządzeń, aby prawidłowo zabezpieczyć miejsce wypadku drogowego. Do takiego wniosku doszła tutejsza prokuratura okręgowa po wypadku, jaki wydarzył się w grudniu 2012 roku w okolicach Jerzmanowej, i postanowiła wysłać do komendanta głównego policji pismo w tej sprawie.

– Prokurator Okręgowy w Legnicy jako organ ochrony prawnej w styczniu bieżącego roku skierował wystąpienie do komendanta głównego policji w Warszawie, zwracając uwagę na niezaprzeczalne braki w koniecznym wyposażeniu policji i zaproponował poddanie rozwadze podjęcie stosownych czynności zmierzających do poprawy sytuacji w tym zakresie – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Jednocześnie prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wypadku w Jerzmanowej. 15 grudnia 2012 roku około godziny 1 28-letni mężczyzna kierując samochodem ciężarowym z naczepą stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do rowu. Na ciężarówkę najechało jadące od strony Polkowic audi. W wypadku zginął jeden z pasażerów, a drugi doznał ciężkich obrażeń ciała.

– W odległości kilkudziesięciu metrów od naczepy policjanci ustawili cztery pachołki, użyczone im przez Zarząd Dróg Miejskich w Głogowie. Nie miały one właściwości fluorescencyjnych. Policjanci nie dysponował innymi urządzeniami – mówi prokurator.

Godzinę później na stojącą w poprzek drogi naczepę samochodu ciężarowego, najechał osobowy peugeot. Właściwie wbił się pod nią. Zginęły trzy osoby: 58-letni kierujący oraz dwaj pasażerowie w wieku 51 i 25 lat.

– Biegli w dalszej kolejności uznali, iż miejsce wypadku nie było właściwie zabezpieczone albowiem nie użyto w trakcie oględzin zestawu znaków do zabezpieczenia miejsca wypadku typu „Zapora”, którym komenda w Głogowie, sprawnym i spełniającym aktualne normy warunkujące dopuszczalność do użycia, nie dysponuje – dodaje Łukasiewicz.

Prokuratorzy uznali, że do wypadku nie doszło z winy głogowskich policjantów, którzy zabezpieczali miejsce zdarzenia.

– Zdaniem biegłych z zakresu ruchu drogowego, to kierujący samochodem osobowym naruszył zasady bezpieczeństwa. Przy właściwej obserwacji drogi miał możliwość uniknięcia wypadku. Okoliczność tę potwierdził przeprowadzony w sprawie eksperyment procesowy – dodaje prokurator Łukasiewicz.


POWIĄZANE ARTYKUŁY