Prokuratura oskarża kierownictwo R-Power

167

Szefowie firmy prowadzącej składowisko odpadów w podlubińskim Kłopotowie staną przed sądem oskarżeni o przestępstwo przeciwko środowisku. Głogowska Prokuratura Rejonowa zarzuca im niezgodne z przepisami postępowanie z odpadami.

Składowisko Kłopotów R-POwer

Na ławie oskarżonych zasiądzie były już prezes firmy R-Power Polska Mirosław D. i dyrektor generalny Robert S. Prokurator zarzuca im składowanie niebezpiecznych odpadów w niewłaściwych warunkach, a także składowanie odpadów w sposób nieselektywny, bez należytej drogi pożarowej. Zdaniem śledczych składowisko w Kłopotowie prowadzone było w sposób niezgodny z wydanymi spółce pozwoleniami i decyzjami środowiskowymi, a to spowodowało obniżenie jakości gleby. Mogło też zanieczyścić wodę i zagrozić zdrowiu mieszkańców.

– Magazynowano tam znaczne ilości odpadów, a w tym odpadów niebezpiecznych, na podłożu nieutwardzonym lub utwardzonym nieszczelnym i nieskanalizowanym, magazynowano znaczne ilości odpadów palnych bez zapewnienia bezpieczeństwa pożarowego, magazynowano odpady palne w sposób nieuporządkowany, nieselektywny, bez ochrony przed czynnikami atmosferycznymi – informuje prokurator Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Przypomnijmy, prokuratura wszczęła śledztwo po jednym z pożarów, do których doszło na terenie Składowiska. Pod uwagę wzięto wyniki analiz biegłych z zakresu ochrony środowiska, badania próbek gleby, zeznania świadków i liczne dokumenty. Na tej podstawie prokurator ustalił, że odpady w Kłopotowie były składowanie niezgodnie z przepisami. Badanie zabezpieczonych próbek gleby z terenu składowiska wykazało m.in. znaczne przekroczenie dopuszczalnej zawartości ołowiu, cynku i miedzi.

– Przesłuchany w charakterze podejrzanego Mirosław D. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Robert S. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył wyjaśnienia., w których zaprzeczył, aby po lipcu 2015 roku zajmował się sprawami Spółki R-Power Polska, jak również, aby odpady były w okresie do tego czasu składowane wbrew przepisom. Wyjaśnienia tego oskarżonego nie zasługują na wiarę, gdyż są sprzeczne z ustalonym stanem faktycznym opartym na wielu dowodach – twierdzi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.

Lidia Tkaczyszyn
Lidia Tkaczyszyn

Poproszony o komentarz w tej sprawie Robert S. poinformował nas, że nie mógł zapoznać się z aktami sprawy, ponieważ prokuratura zbyt późno poinformowała go o takiej możliwości. Jego zdaniem było to celowe działanie urzędu, z czym z kolei stanowczo nie zgadza się Lidia Tkaczyszyn, dla której – jak sama mówi .– taka sytuacja jest wręcz niemożliwa do wyobrażenia. Były dyrektor podkreśla też, że wbrew informacjom prokuratury nigdy nie zajmował stanowiska dyrektora zarządzającego, a jedynie dyrektora generalnego, co mimo pozorów ma dla sprawy duże znaczenie. We wcześniejszych wypowiedziach, między innymi po spotkaniu z mieszkańcami gminy Lubin w Miroszowicach zapewniał, że spółka stara się wywiązywać ze wszystkich swoich obowiązków. Z Mirosławem D. nie udało nam się na razie skontaktować.

Sprawą zajmie się teraz Sąd Rejonowy w Lubinie. Za przestępstwo nieodpowiedniego postępowania z odpadami grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Dodatkowo sąd może zakazać obu mężczyznom prowadzenia działalności gospodarczej związanej z gospodarką odpadami na okres od roku do 15 lat.

Na tym prokuratorskie dochodzenie się nie zakończy, ponieważ śledczy wyłączyli do odrębnego prowadzenia kolejne wątki, które pojawiły się w toku dochodzenia. Chodzi o ewentualne nadużycie uprawnień obu kierujących firmą poprzez pozbawienie jej składników służących do prowadzenia działalności gospodarczej, prowadzenie działalności gospodarczej w sposób sprzeczny z udzielonym zezwoleniem na odzysk i zbieranie odpadów oraz wyrządzenie w ten sposób spółce znacznej szkody majątkowej.

Do sprawy powrócimy.