Prokuratura bada kontrowersyjną reklamę

21

Legnicka prokuratura okręgowa bada sprawę fotografii z krwawych wydarzeń podczas Zbrodni Lubińskiej, której użyto do kontrowersyjnej reklamy wódki. Sprawa rozpatrywana jest w dwóch aspektach – po pierwsze, naruszenia praw autorskich fotografa Krzysztofa Raczkowiaka i zwyczajnej kradzieży zdjęcia, a po drugie – znieważenia pamięci osób, które uwieczniono na fotografii.

Skandaliczna reklama, która sugerowała, że mężczyźni ze zdjęcia są zwyczajnie pijani, ukazała się na facebookowym koncie wódki Żytnia 18 sierpnia. I od razu rozpętała się burza. Następnego dnia zorganizowano konferencję prasową z udziałem prezydenta Roberta Raczyńskiego, szefa Solidarności Zagłębia Miedziowego Bogdana Orłowskiego oraz fotografa Krzysztofa Raczkowiaka. Wszyscy byli oburzeni. Zaraz po konferencji Solidarność złożyła też zawiadomienie w prokuraturze, wskazując, że znieważono pamięć osób znajdujących się na zdjęciu.

– To wciąż świeża sprawa, prokurator bada ją dopiero od kilku dni. Dotarliśmy już jednak do dwóch osób, widniejących na zdjęciu, staramy się też ustalić pozostałych lub ich bliskich. Trwają czynności sprawdzające, rozważamy zaistnienie przestępstwa prywatno-skargowego z art. 212 kodeksu karnego. W tym przypadku istotne jest czy autor reklamy działał umyślnie – podkreśla Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. –Trzeba bowiem pamiętać, że przestępstwo znieważenia może być popełnione tylko umyślnie. Z tego względu musimy wykonać dodatkowe sprawdzenia, by ocenić to zachowanie pod kątem prawno-karnym – dodaje.

Jednocześnie prokurator Łukasiewicz zaznacza, że każda z osób, które widnieją na fotografii lub ich bliscy mogą skierować też wniosek do sądu na drodze cywilnej i w ten sposób domagać się zadośćuczynienia od producenta wódki.

Drugi wątek w śledztwie dotyczy naruszenia art. 116 ustawy o prawie autorskim. Podczas konferencji Krzysztof Raczkowiak przyznał bowiem, że zdjęcia użyto bez jego wiedzy i zgody. W skrócie – zostało ono ukradzione przez autora reklamy.

Śledczy skontaktowali się z autorem fotografii. Został już przesłuchany, złożył też zawiadomienie o przestępstwie i wniosek o ściganie. Prokuratura wszczęła postępowanie.

– Mamy dużo informacji, które pochodzą z mediów, na podstawie tego można już wyciągnąć pewne wnioski. Cały materiał poglądowy musimy teraz przełożyć na tzw. materiał procesowy, który da nam lub nie podstawę do postawienia zarzutów – dodaje prokurator Łukasiewicz.

Jeżeli okaże się, że autor reklamy celowo użył tej fotografii w celu osiągnięcia zysku, mogą mu grozić nawet trzy lata więzienia. Jeśli nie – karą może być rok pozbawienia wolności.

Materiał filmowy: https://youtu.be/kVUhXg3Pn4I


POWIĄZANE ARTYKUŁY