– Od samego mieszania herbata nie stanie się słodka. Nie wystarczy, że będziemy zasiadać do wspólnego stołu – denerwują się związkowcy z Polskiej Miedzi. To ich komentarz do ostatniego spotkania w sprawie płac w KGHM. Zarząd odrzucił ich żądania i – jak mówią związkowcy – podtrzymuje swoje antypracownicze propozycje, które pozbawiają załogi prac zagwarantowanych w Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy.
Prezes Herbert Wirth nie zgodził się na zmiany w załączniku nr 11. Te zapisy miały zagwarantować załodze wypłatę nagrody za wypracowany zysk przez zniwelowanie skutków wprowadzonego przez rząd Donalda Tuska podatku od niektórych kopalin. Zarząd odrzucił też propozycję zwiększenia funduszu płac w 2014 roku. – W zamian zaproponował niby podwyżki, które jest gotów dać po wyrażeniu zgody na trwałe obniżenie nagrody z zysku, zmniejszenia zatrudnienia na stanowiskach robotniczych i kolejnymi pomysłami restrukturyzacyjnymi – relacjonuje Józef Czyczerski, szef miedziowej Solidarności.
Zdaniem związkowych działaczy, taka taktyka pokazuje jasno, że zarząd zmierza w kierunku przekładania pracowników z jednej kieszenie do drugiej oraz pomniejszenia dodatkowych nagród gwarantowanych z ZUZP. – Ale działania te nie spowodują powiększenia rocznych dochodów pracowników – podkreśla Czyczerski.
– Przerabialiśmy to już w przeszłości, co doprowadziło do zlikwidowania 13-tej pensji. Obecne nastawienie rządu i zarządu spółki pozwala nam wnioskować, że otrzymamy kolejne genialne propozycje pseudopodwyżek w postaci wykreślenia z ZUZP całkowicie nagrody z zysku, a dalej 14-tej pensji, barbórki oraz innych zagwarantowanych układem uprawnień – mówi wprost Czyczerski.
Ale prezes odbija piłeczkę. W obszernym wywiadzie dla „Miedziaka”, czyli wewnętrznej gazety, którą wydaje sam KGHM, tłumaczy, że żądanie wypłaty specjalnej premii to łamanie pewnej umowy społecznej, którą jest właśnie załącznik nr 11 do układu.
– Tam są jasno określone warunki wypłaty nagrody z zysku, pod którymi podpisały się wszystkie strony. I jak nagroda rosła, to wszystko było ok, jak teraz będzie niższa, to pojawiają się żądania. To nie fair – odpowiada prezes Herbert Wirth. – Możemy dyskutować o tym, jak zmienić ten załącznik, jeśli strony tego oczekują, ale to działania związane z przyszłością. Nie możemy mówić o ekstra premii za miniony rok – dodaje.
Jednocześnie szef miedziowego holdingu zaznacza, że jest gotów negocjować, jeśli chodzi o większy odpis na ZFŚS. – Jestem zwolennikiem większych odpisów celowych, np. na żłobki i przedszkola, zresztą już w zeszłym roku przeznaczyliśmy na ten cel dodatkowe 1,5 mln zł. Popieram ulgi i dopłaty dla młodych ludzi, tak samo jak urlopy macierzyńskie dla ojców. Natomiast żądanie wzrostu wskaźnika wynagrodzeń o 5 procent jest według mnie wygórowane – uzupełnia.
Kolejne spotkanie obu stron ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu.





