Mikroelektrownię słoneczną uruchomili dziś przedstawiciele Greenpeace i gminy wiejskiej Lubin. Panele zostały zamontowane na dachu Szkoły Podstawowej w Raszówce, dzięki czemu placówka będzie mogła na własny użytek produkować prąd z energii słonecznej. Wcześniej instalacje fotowoltaiczne pojawiły się także na dachu ścinawskiej przychodni. Wszystkie koszty pokrył Greenpeace.
– Dzięki temu szkoła będzie miała prąd ze słońca – informuje wójt Irena Rogowska, prywatnie mieszkanka Raszówki. – Lokalizacja wybrana jest nieprzypadkowo. Chcemy pokazać, że są inne alternatywy pozyskiwania prądu, nie tylko węgiel, szczególnie brunatny. Ponadto stoimy właśnie nad centrum złoża – dodaje wójt wskazując na posadzkę szkoły.
Lubiński samorząd – jak zapewnia Irena Rogowska – od dawna współpracuje z Greenpeacem. Dotychczas ta współpraca polegała głównie na wspólnym sprzeciwianiu się planom budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego na terenie naszej gminy. Dziś Greenpeace uruchomił w naszym powiecie dwie minielektrownie słoneczne – jedną w Raszówce, drugą w Ścinawie.
– Badania CBOS z listopada 2013 roku pokazują, że aż prawie 90 procent Polek i Polaków chciałoby więcej tego typu inwestycji. Niestety ciągle brak sprzyjających przepisów, dzięki którym „Kowalskiemu” opłacałoby się taką instalację założyć. Rząd przygotował co prawda projekt ustawy o OZE, ale jest on przygotowany tak, by wspierać spółki energetyczne, a nie obywateli. Dlatego uważamy, że powinien zostać odrzucony przez Parlament – twierdzi Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Polska.





