Mieszkaniec gminy Lubin trafił do szpitala po tym, gdy w jego domu w pobliskich Miłoradzicach wybuchł pożar. Strażacy nie wiedzą co było przyczyną powstania ognia na poddaszu budynku. Sprawę prowadzi policja.
– Zgłoszenie o pożarze otrzymaliśmy wczoraj przed godz. 11. Na miejsce natychmiast udały się dwa zastępy strażaków. Akcja nie trwała długo – relacjonuje dyżurny operacyjny lubińskiej straży pożarnej.
![]()
Jak opowiadają mieszkańcy wsi, właściciel domu sam zaczął gasić pożar, jeszcze przed przyjazdem strażaków. Dzięki temu ogień nie rozprzestrzenił się na cały dom. Spalił się pokój i część kuchni w mieszkaniu na piętrze budynku.
– A właściciel nawdychał się tlenku węgla, więc karetka zabrała go na obserwację do szpitala. Na szczęście czuje się już dobrze – opowiada jeden z sąsiadów.
Straty, jakie spowodował ogień na poddaszu, pożarnicy oszacowali na ok. 30 tys. zł. Mieszkańcy dodają też, że przy gaszeniu, zalana została część parteru domu.





