Polskie autostrady wśród najniebezpieczniejszych w Europie

472

Na polskich autostradach zginęły w ubiegłym roku 52 osoby, a ponad 600 zostało rannych. Główne przyczyny wypadków są od lat niezmienne i należą do nich: niedostosowanie prędkości, brak zachowanej odległości między pojazdami i nieprawidłowa zmiana pasa ruchu. W teorii kierowcy znają zasady bezpieczeństwa, ale praktyka – jak pokazują policyjne dane – wygląda dużo gorzej. Dlatego w tym miesiącu rusza kampania „Bezpieczna autostrada – to dziecinnie proste”, która ma przypomnieć, że wystarczą trzy kroki, aby zwiększyć bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu: zachowanie bezpiecznego odstępu między pojazdami, patrzenie w lusterka przy zmianie pasów i trzymanie się prawego pasa.

– Polskie autostrady należą do najbardziej niebezpiecznych w Europie. Już w 2017 roku Najwyższa Izba Kontroli wskazywała, że na każdy tysiąc kilometrów autostrad przypada 5 razy więcej wypadków w porównaniu do innych dróg. Powinno być dokładnie na odwrót – po to budujemy autostrady, nie pozwalamy na nich się poruszać innym uczestnikom ruchu i oddzielamy jezdnie dla każdego kierunku, żeby były bezkolizyjne. Dlatego dziwi aż tak duży stan zagrożenia na polskich autostradach – mówi agencji Newseria Biznes Maciej Wroński, członek zarządu Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Z policyjnych statystyk wynika, że w ubiegłym roku na polskich autostradach, których długość wynosi 1 636,9 km, doszło do 434 wypadków, w wyniku których 52 osoby poniosły śmierć, a 636 zostało rannych.

– To są liczby, które zatrważają. 2018 rok zakończył się lepszym bilansem niż 2017, natomiast wciąż jest jeszcze mnóstwo do zrobienia – mówi podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Według danych KGP główne przyczyny wypadków na autostradach są od lat niezmienne i należą do nich przede wszystkim: niedostosowanie prędkości, brak zachowanej odległości między pojazdami, zmęczenie lub zaśnięcie kierowcy bądź nieprawidłowa zmiana pasa ruchu.

– Przeświadczenie, że droga jest dobra, a nawierzchnia sucha, powoduje, że kierowcy myślą sobie: „To ograniczenie prędkości jest dla frajerów, jeżdżę lepiej”. To jest zgubne. Jeżeli do tego dołożymy jeszcze rozmawianie przez telefon komórkowy, co jest zabronione, to naprawdę ręce opadają – podkreśla podinsp. Radosław Kobryś.

Co istotne, policyjne statystyki pokazują, że lwia część ubiegłorocznych wypadków drogowych – bo aż 74 proc. – miała miejsce w dobrych warunkach pogodowych. 84 proc. kolizji nastąpiło na suchej nawierzchni, a 85 proc. – przy świetle dziennym, a więc w warunkach relatywnie dobrej widoczności.

– Jesteśmy przeświadczeni, że wszystko widzimy i że nasz pojazd zatrzyma się dokładnie w tym miejscu, w jakim zapragniemy. Tak niestety nie jest. Mało kto ma świadomość, że na autostradzie – kiedy pojazd jedzie z prędkością 140 km/h – zanim rozpozna zagrożenie i rozpocznie hamowanie, przejedzie jeszcze 70 metrów, zanim te hamulce zaczną zwalniać pojazd. Później trzeba jeszcze około 100 metrów, żeby ten pojazd faktycznie zatrzymać. Zatem przekraczając prędkość i jadąc 200 km/h, kierowca nie ma żadnych szans na uniknięcie wypadku drogowego, jeżeli coś wydarzy się na drodze – podkreśla podinsp. Radosław Kobryś.

W lipcu i sierpniu – kiedy wielu Polaków wyjeżdża na urlopy – zachowanie bezpieczeństwa na drogach nabiera szczególnie dużego znaczenia. W teorii kierowcy znają jego zasady, ale praktyka – jak pokazują policyjne dane – wygląda dużo gorzej. Dlatego w tym miesiącu Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego rozpoczyna kampanię „Bezpieczna autostrada – to dziecinnie proste”. Celem jest przypomnienie wszystkim kierowcom, że wystarczą trzy kroki, aby zwiększyć bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu, a są nimi: zachowanie bezpiecznego odstępu między pojazdami, patrzenie w lusterka i trzymanie się prawego pasa.

– Kierowcy w naszym kraju mają problem z bezpiecznym podróżowaniem po autostradach. Mimo że są piękne, nowoczesne, liczba wypadków rośnie. Chcemy edukować, przypomnieć podstawowe zasady, którymi powinniśmy się kierować. Oczywiście nie tylko na autostradach, ale tam – jeśli się do nich nie zastosujemy – to może zrodzić bardzo poważne konsekwencje – mówi Agata Gajos, dyrektor zarządzająca Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. – Te trzy zasady wydają się bardzo podstawowe, natomiast okazuje się, że poza prędkością są to trzy główne przyczyny wypadków na autostradach.

Źródło Newseria Biznes