Podwójny kurs do zmarłej

22

To chyba pierwszy taki przypadek w historii lubińskiego pogotowia. Ratownicy dwukrotnie byli wzywani do zmarłej kobiety, bo jej 49-letni syn był tak pijany, że zapomniał, iż lekarz kilkanaście godzin wcześniej stwierdził już zgon kobiety.

89-letnia lubinianka z przyczyn naturalnych zmarła w noc sylwestrową. Tuż po 5 rano 1 stycznia stwierdził to lekarz pogotowia ratunkowego, wezwany na miejsce przez syna kobiety. Na miejscu byli też policjanci.

– Dyspozytorka pogotowia ratunkowego poinformowała nas, że mężczyzna jest agresywny w stosunku do lekarza, dlatego konieczna była interwencja policyjnego patrolu – wyjaśnia Sylwia Wilk z lubińskiej policji. – Policjanci uspokoili mężczyznę i pouczyli go jak postąpić z ciałem zmarłej matki – dodaje.

Mijały godziny, jednak ciała kobiety nadal nie było w prosektorium. Tymczasem mężczyzna… ponownie wezwał pogotowie do umierającej matki.

– Po godzinie 16 dyspozytorka pogotowia ponownie odebrała telefon od mężczyzny wzywającego pomocy do matki. Po przyjeździe karetki okazało się, że ratownicy zostali wezwani do tej samej kobiety – dodaje policjantka.

Tym razem to policja i ratownicy dopilnowali, aby ciało trafiło do prosektorium. Jak się okazało, mężczyzna był tak pijany, że po pierwszym odjeździe karetki zasnął i zapomniał, że wzywał pogotowie. Kiedy się obudził i zobaczył, że matka się nie rusza, postanowił wezwać ratowników.

Teraz pogotowie może dochodzić od mężczyzny zwrotu kosztów za ponowne zaangażowanie ekipy ratunkowej.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY