Poczwórne szczęście w szpitalu. Dwie pary bliźniąt w niespełna pół godziny

537

Taka sytuacja nie zdarza się często – w lubińskim szpitalu tego samego dnia, niemal o tej samej godzinie na świat przyszły dwie pary bliźniąt. Siostry Zuzia i Hania oraz rodzeństwo Marianka i Bolesław mają się dobrze, wkrótce wraz z mamami wrócą do domu, gdzie czekają na nich starsi bracia i tatusiowie.

Bliźniaki Bolesław i Marianka

W minioną sobotę między godziną 13.58 a 14.26 personel oddziału położniczo-ginekologicznego Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie przeżywał prawdziwy maraton. W dwóch salach porodowych jednocześnie trwały dwa porody bliźniacze, co wymagało doskonałej organizacji i zaangażowania całego zespołu.

– Miałam dyżur i akurat na moim dyżurze mieliśmy przyjemność powitać na świecie dwie pary bliźniąt. Po pierwsze rodziły się prawie w tym samym czasie, a po drugie wyczynem na pewno jest to, że urodziły się siłami natury – mówi dr Ewa Gramiak, kierownik oddziału neonatologicznego Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie.

dr Ewa Gramiak, kierownik oddziału neonatologicznego Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie

Jedna z mam urodziła dziewczynkę i chłopca, druga – dwie dziewczynki.

– Dla nas to było poczwórne szczęście, ale też wyzwanie logistyczne, bo dzieci rodziły się w tym samym czasie i to w sobotę, kiedy pracujemy w trybie ostrodyżurowym. Musieliśmy wspomóc się paniami położnymi, bo do każdego porodu bliźniaczego potrzebne były co najmniej dwie położne. Bliźniaki rodziły się od 13.58 do mniej więcej 14.26. Jako ginekolog byłam sama, więc biegałam między jedną salą a drugą – opowiada lekarka.

Jak podkreśla, zarówno mamy, jak i noworodki czują się dobrze. – Nie wiemy jeszcze, czy do domu wyjdą dziś czy jutro. Z bliźniakami nie ma co się spieszyć. Chcemy też, by mamy były odpowiednio przygotowane do opieki nad nimi w domach – dodaje.

Sobota to dzień, kiedy oddział pracuje wyłącznie w trybie ostrodyżurowym. Gdy okazało się, że niemal jednocześnie rozpoczną się dwa porody bliźniacze, do szpitala została wezwana dodatkowa pomoc.

Katarzyna Szlachetka, położna oddziałowa oddziału położniczo-ginekologicznego RCZ.

– Zostałam zawezwana przez moje koleżanki do pomocy. Przekazały mi, że odbędą się dwa porody bliźniacze, więc przyjechałam żeby pomóc i wesprzeć zespół – mówi Katarzyna Szlachetka, położna oddziałowa oddziału położniczo-ginekologicznego RCZ.

Jak podkreśla, obie kobiety miały już doświadczenie związane z macierzyństwem. – To są mamy, które już wcześniej rodziły. Były zdecydowane, żeby urodzić dzieci naturalnie, więc wszystko przebiegło pomyślnie pod nadzorem doktora Szpaka, który prowadził oba porody. Były to również porody rodzinne – tatusiowie towarzyszyli mamom przy narodzinach ich dzieci – dodaje.

Klaudia Rajczakowska z Gołaczowa koło Chojnowa urodziła Mariankę i Bolka

Jedną z mam jest Klaudia Rajczakowska z Gołaczowa koło Chojnowa. Jak wspomina, wiadomość o ciąży bliźniaczej była ogromnym zaskoczeniem. – Już w pierwszym miesiącu ciąży dowiedziałam się, że to będą bliźniaki. Pojawił się szok i niedowierzanie. Bardzo się przejęłam, ale mąż mocno mnie wspierał i przekonywał, że sobie poradzimy – opowiada.

Na świat przyszły Marianka i Bolesław. – Pierwsza urodziła się Marianka – ważyła 2,5 kg i mierzyła 49 cm. Drugi urodził się jej brat Bolesław, który był już sporo większy – ważył 3,2 kg i mierzył 54 cm. Na razie powiedziałabym, że są śpiąco-płaczliwi. Bolek więcej śpi, a Marianka lubi sobie pokrzyczeć – śmieje się mama.

Marianka i Bolesław

W domu na rodzeństwo czeka już starszy brat Edward, który za kilka dni będzie obchodził trzecie urodziny.

Drugą mamą jest lubinianka Aleksandra Filipkiewicz. Jej córki – Zuzia i Hania – również przyszły na świat siłami natury.

Aleksandra Filipkiewicz z Lubina została mamą Zuzi i Hani

– Ten poród był ciężki, ale piękny. Urodziły nam się Zuzia i Hania. Jedna ważyła niewiele ponad 3 kilogramy, druga 2,6 kg. Obie dziewczynki są bardzo spokojne. W domu czeka na nie czteroletni brat Leon – mówi.

Zuzia i Hania

Także w jej przypadku wiadomość o bliźniakach była całkowitym zaskoczeniem. – Już w siódmym tygodniu dowiedzieliśmy się, że to ciąża bliźniacza. Na pewno był szok. Chyba do końca nie wierzyliśmy, że dzieci będzie dwoje – przyznaje.

Aneta Białasek, zastępca położnej oddziałowej, od początku roku w Regionalnym Centrum Zdrowia w Lubinie

Jak informuje Aneta Białasek, zastępca położnej oddziałowej, od początku roku w Regionalnym Centrum Zdrowia w Lubinie urodziło się już 573 dzieci – niemal po równo dziewczynek i chłopców. To wynik zbliżony do ubiegłorocznego.

– Około 55 procent porodów odbywa się przez cesarskie cięcie, pozostałe to porody naturalne. Rodzą u nas nie tylko mieszkanki Lubina i powiatu lubińskiego, ale także kobiety z całego regionu – z Legnicy, Góry, Głogowa, Złotoryi czy Chojnowa – podsumowuje.

Fot. BM


POWIĄZANE ARTYKUŁY