Pechowa linia 289 – co najczęściej zatrzymuje pociągi?

6948

Najczęściej na sieć spadają wiatrołomy, ale złodzieje też nie próżnują – oto, dlaczego PKP Polskie Linie Kolejowe kilka razy w roku muszą naprawiać trakcję na linii nr 289, prowadzącej z Lubina do Legnicy. Ostatnio to właśnie kradzież spowodowała, że zamiast do pociągów lubinianie znów wsiadali do zastępczych autobusów Kolei Dolnośląskich.

– ciekawe tylko czy jest drugie takie miejsce w kraju gdzie też tak często kradną trakcje albo drzewa spadają

– tak skomentowała jedna z naszych Czytelniczek ostatnią informację o awarii sieci trakcyjnej na kolejowej trasie z Lubina do Legnicy (pisownia oryginalna – przyp. red).

Alerty o wstrzymanych kursach pociągów do Legnicy dla lubinian są o tyle ważne, że dużo osób regularnie dojeżdża koleją do pracy, do szkół i na uczelnie. Ostatnio komunikacja zastępcza uruchomiona została w środę, 18 stycznia rano.

– We wtorek przed północą doszło do uszkodzenia sieci trakcyjnej na linii między Raszówką a Lubinem, podczas przejazdu pociągu relacji Głogów – Wrocław. Przyczyną była kradzież elementów odpowiadających za właściwy stan sieci. Pasażerom nic się nie stało. Kontynuowali podróż podstawionym składem – informuje Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK.

Ukradli trakcję, pociągi nie kursują

Po tej awarii linię udrożniono dopiero w czwartek, około godz. 2 w nocy. Pojazdy techniczne do naprawy sieci pracowały na odcinku około dwóch kilometrów. Polskie Linie Kolejowe szacują w tej chwili koszty tej naprawy.

Zapytaliśmy zarządcę linii nr 289, czy jest w stanie zapobiec takim kradzieżom – na przykład przez wizyjny monitoring sieci. Rzecznik PKP PLK zapewnia, że pracownicy spółki i funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei prowadzą bieżący przegląd linii i sieci trakcyjnej. Firma współpracuje też z policją.

– Do ochrony infrastruktury wykorzystywany jest także monitoring oraz fotopułapki. Ważne elementy i urządzenia sterowania ruchem kolejowym umieszczane są w pomieszczeniach zamkniętych i dozorowanych – dodaje Mirosław Siemieniec.

Najczęściej jednak przerwy w kursowaniu pociągów powodowane są przez spadające na trakcję i tory drzewa. Część linii biegnie przez las, więc gdy prognozy pogody mówią o silnym wietrze, ekipy remontowe PKP PLK spodziewają się alarmu.

Aby tego typu zdarzenia za każdym razem nie wstrzymywały ruchu pociągów, linia musiałaby zostać rozbudowana o drugi tor. Na to jednak nie ma co liczyć, dopóki projekt budowy Kolei Aglomeracyjnej Zagłębia Miedziowego nie zostanie ujęty w planie inwestycyjnym PKP PLK. Na razie trwają dopiero prace nad studium wykonalności tej inwestycji, o czym ostatnio pisaliśmy tutaj.

Fot. BM/archiwum