![]()
Sama ma niewiele. Maria Romanik utrzymuje się z zaledwie 600-złotowej renty, a mimo to nigdy nie odmawia potrzebującym. Wynajmuje strych, w którym gromadzi ubrania dla ubogich lubinian. Ostatnio pomogła choćby młodej lubiniance, która spodziewa się dziecka, ale nie stać jej na wyprawkę dla malucha. – Nie odmawiam pomocy nikomu. Szczególnie teraz, w zimowym okresie – zapewnia kobieta, jednocześnie apelując do lubinian, że jeśli mają zbędą odzież czy buty w dobrym stanie, ona chętnie je weźmie i przekaże potrzebującym.
Panią Marię zna już cała Polska. Wielokrotnie pisały o niej ogólnopolskie media. Nazwano ją „Matką Teresą z Lubina” czy „Mikołajem, którym jest przez cały rok”. Nie ma się czemu dziwić. Niewielu byłoby stać na takie poświęcenie. Lubinianka nie wstydzi się przeczesywać śmietników. – Ludzie wyrzucają prawie nowe ubrania, buty, kołdry czy pościele. Zabieram to wszystko, piorę i czyste przekazuję potrzebującym – opowiada kobieta.
Często zbiera też puszki, butelki czy makulaturę. – Sprzedaję je, a uzyskane pieniądze przekazuję na proszki i inne środki piorące. To niestety kosztuje – przyznaje.
Lubinianie znają już dobre serce kobiety. – Ostatnio przyszła do mnie kobieta, która bardzo płakała. Opowiadała, że idą święta, a ona nie ma pieniędzy, by przygotować coś do jedzenia. Nie ma też butów na zimę. Pieniędzy jej nie dam, bo sama nie mam, ale jakieś buty zawsze się znajdą – zapewnia.
Dlatego kobieta apeluje do mieszkańców, by nie wyrzucali ubrań do śmietnika. – Jeśli ubrania czy buty są w dobrym stanie, to proszę przynieść je do mnie. Nadchodzi zima, wiele osób będzie potrzebować pomocy – mówi Maria Romanik.
Ubrania można zostawiać nawet przed drzwiami mieszkania kobiety przy ulicy Mickiewicza 72/49 lub pod numerem 68, gdzie kobieta wynajmuje strych.
Z panią Marią można się też kontaktować pod numerem 606 832 954.





