Żeby sprzedać towar, handlowcy posuwają się do coraz to wymyślniejszych sposobów: obiecują prezenty, a czasem zapewniają, że chcą nam tylko wysłać informację o produkcie. – Nie dajmy się nabrać – przestrzega lubinianin, który zadzwonił do naszej redakcji. – Zgodziłem się na takiego SMS-a z informacją, a okazało się, że zgodziłem się na zupełnie coś innego: otrzymywanie maszynek do golenia – mówi. Dla powiatowego rzecznika konsumentów Wiesławy Sulimy zgłoszenia w sprawie maszynkowego, ale także majtkowego abonamentu to już właściwie codzienność.
Lubinianin, który do nas zadzwonił, przyznaje, że postąpił nierozważnie. Jednak, jak mówi, kobieta, która do niego zadzwoniła, zapewniała, że wyśle mu SMS-em tylko informację o produkcie.
– A otrzymałem zupełnie coś innego. Dowiedziałem się z niego, że otrzymam maszynkę do golenia za 19.90 – to koszt pakowania i wysyłki. I co trzy miesiące będę otrzymywał kolejne paczki za 64,80 – mówi mężczyzna. – Próbowałem oddzwonić na numer, z którego do mnie dzwoniono, ale nie przyjmuje on rozmów przychodzących. Miałem jednak fart, bo kobieta źle zapisała moje nazwisko i zamiast Lubin, wpisała Lublin, więc paczka i tak nie przyjdzie. Ale jak tak można oszukiwać ludzi? – dodaje.
Do powiatowego rzecznika konsumentów trafia coraz więcej podobnych spraw. Z tą różnicą, że przeważnie mieszkańcy zgadzają się na pierwszą przesyłkę, zwabieni słowami: „prezent”, „za darmo”.
– Pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach nikt nie da nam nic za darmo – przestrzega Wiesława Sulima. – Wiele osób, gdy słyszy, że pierwsza przesyłka jest za darmo lub że dostaną prezent, a muszą jedynie zapłacić za przesyłkę, zgadzają się bez wahania, nawet nie pytając o koszty tej przesyłki – dodaje.
W ten sposób człowiek wiąże się z firmą na dłużej, bo po pierwszej przesyłce przychodzi kolejna i następna – te już płatne i to znacznie więcej niż pierwsza.
– Zawsze warto wypytać o szczegóły zanim zgodzimy się na cokolwiek – dodaje powiatowy rzecznik konsumentów. – Jeśli już zgodziliśmy się i przyjęliśmy ten „prezent”, to mamy 14 dni na odstąpienie od umowy – wyjaśnia. – Mam bardzo dużo spraw tego typu. Od dawna zgłaszają się do mnie osoby, które zgodziły się na przyjęcie prezentu w postaci bielizny, a od tego roku coraz więcej jest także spraw dotyczących maszynek do golenia – mówi Sulima.
W przypadku mężczyzny, który zadzwonił do naszej redakcji sytuacja wygląda nieco inaczej. Jeżeli bowiem w rozmowie telefonicznej nie zgodziliśmy się przyjąć prezentu, to nie musimy się o nic martwić. Możemy paczkę wyrzucić do kosza, traktując ją jako przesyłkę niechcianą. Nie musimy jej odsyłać.
– Nie grożą nam za to żadne konsekwencje. Takie niezamówione paczki wysyłane są na ryzyko sprzedawcy – wyjaśnia powiatowy rzecznik konsumentów Wiesława Sulima.
Odebranie paczki nie jest bowiem jednoznaczne z zawarciem umowy. Jednak, jak przestrzega rzecznik Sulima, zawsze warto mieć głowę na karku i ostrożnie podchodzić do wszelkich „prezentów”, które oferują nam „za darmo” różne firmy przez telefon.





