Orkiestra, która dobrze stroi

2402

Specyficzny oraz pracowity – te słowa najlepiej charakteryzują ubiegły rok w działalności Narodowej Orkiestry Dętej. W czasie pandemii, która sparaliżowała wiele sfer życia, Orkiestra przeniosła część projektów do internetu. To właśnie online mogliśmy oglądać „Świąteczną opowieść” – koncert kolęd, podczas którego, obok Narodowej, wystąpili Kamil Bednarek, Ewelina Lisowska oraz Karolina Artymowicz, czy Koncert Noworoczny, z udziałem jednej z najbardziej cenionych na świecie śpiewaczek operowych – Aleksandry Kurzak. Wszystko wskazuje na to, że ten rok będzie dla muzyków równie pracowity. O tym, jak poradziła sobie Narodowa w niezwykłym czasie pandemii, oraz o planach na 2021 rok rozmawiamy z jej dyrektorem i dyrygentem Mariuszem Dziubkiem.

Fot. Maciej Trubisz

Dla wielu instytucji kultury ostatni rok był trudny. A jaki był 2020 dla Narodowej Orkiestry Dętej?

– Nieszablonowy, a internet fokusował nas na odkrywaniu nowych obszarów artystycznej działalności.

Ale działaliście nie tylko w sferze wirtualnej…

– Istotnie. W walentynki, a zatem tuż przed pandemią, odbył się Charytatywny Koncert z Narodową. Nietuzinkowej formule balu, będącej połączeniem muzyki poważnej, rozrywkowej, swingowej i tanecznej, towarzyszył szczytny cel: pomoc lubińskim organizacjom. Na muzycznej scenie z Narodową, obok gwiazd telewizji, wystąpili utalentowani lubinianie, uczniowie, dorośli, zawodowcy i amatorzy. Koncert został bardzo dobrze przyjęty i chcemy, by odbywał się w Lubinie cyklicznie. Walentynkowej daty z uwagi na pandemię nie powtórzyliśmy, lecz przed nami jeszcze 10 miesięcy i na pewno znajdzie się miejsce w kalendarzu NOD dla tego wydarzenia.

Czyli rok 2020 zaczął się dla Narodowej naprawdę obiecująco?

– Tak, zgodnie z planem, który w kwietniu przewidywał koncert dla św. Jana Pawła II, z emisją w TVP, z szerokim udziałem lubińskich filharmoników i moim kierownictwem muzycznym całości przedsięwzięcia. Używając muzycznej nomenklatury: ubiegły rok rozpoczął się w tempie molto allegro, aż na drodze stanął Covid.

Pandemia pokrzyżowała wam plany?

– To był dotkliwy cios, ale ból krótkotrwały. Przeorganizowaliśmy pracę. Przed oczami mam ubiegłe lata i lubińską publiczność, zarówno w hali RCS, jak i w Rynku, w słońcu, deszczu, blasku scenicznych świateł i fajerwerków. Zawsze pełna entuzjazmu i radości! Ale w marcu rzeczywiście było inaczej. W mediach, wokół nas, wśród zamkniętych w domach mieszkańców, dostrzegalny był smutek i obawa. Jednak dla kultury to czas, w którym nie może ona zapomnieć o budowaniu społecznej empatii i tożsamości, nawet, a może przede wszystkim, w trudnych warunkach.

Symbolicznym gestem stało się nagranie przez muzyków NOD #stayathome przeboju „You Raise Me Up”, zamieszczonego na FB Narodowej, a dedykowanego specjalnie mieszkańcom Lubina. I tak właśnie przestrzeń internetu stała się odtąd dla nas narzędziem komunikacji oraz promocji.

Paradoksalnie, to przecież w sieci zdobyć można o wiele większą liczbę odbiorców niż podczas koncertów live. Liczby mówią znacząco: w ubiegłym roku obejrzało nas ponad 2,2 mln internautów.

Jednakże muzyka przede wszystkim ewokuje emocje. To one stymulują nasze zmysły i pogłębiają duchowość. Czy zatem koncert oglądany w internecie jest gotów zaspokoić naszą percepcję? Na pewno nie w takim stopniu, jak koncert live, czyli namacalne obcowanie z muzyką. To są bowiem prawdziwe emocje.

Zamierzacie iść więc w działalność online czy z niej zrezygnować?

– Jedno nie wyklucza drugiego. Świat realny i wirtualny istnieją obok siebie, jak wspomniałem, w obu przypadkach jest to miejsce krzewienia kultury.

Fot. Tomasz Folta

Co w ubiegłym roku udało się zrealizować Narodowej Orkiestrze Dętej w rzeczywistości wirtualnej?

– W marcu dołączyliśmy do akcji zbiórki funduszy dla białego personelu Hot16challenge. Pamiętam jeden z komentarzy pod naszym nagraniem: „Rapujący pan dyrektor, już mnie dzisiaj nic nie zaskoczy” (śmiech). Muzyka dęta i hip-hop? Czemu nie. Wyznaję holistyczne podejście do muzyki i zarządzania instytucją artystyczną.

Owocem udziału we wspomnianej akcji był wspólny występ z artystką reprezentującą ekstraklasę operową na świecie, Aleksandrą Kurzak. Przyjęła ona zaproszenie do charytatywnego występu z lubińską orkiestrą, podczas którego zaśpiewała fragment ukochanej arii „O mio babbino caro” oraz dała się wciągnąć w hip-hopowe bity, rapując w takt naszej muzyki. Zapewniam państwa, że jest to o wiele rzadszy widok niż rapujący pan dyrektor (śmiech).

Kolejny projekt online to połączenie instrumentu solowego z dętą orkiestrą. Dzięki #polandorchestrachallenge młodzi artyści mieli okazję pobrać z www.nod.lubin.pl zaaranżowaną partię swojego instrumentu i zagrać ją razem z orkiestrą. W efekcie na ekranie komputera widzieliśmy młodych, ambitnych ludzi grających wspólnie z muzykami zawodowymi. Bardzo sobie cenię taki widok, a wszystkim tym, którzy dopytują o kontynuację projektu odpowiadam, że już niebawem, wspólnie z Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu, szykujemy dla was nie lada wyzwanie, tym razem z przeznaczeniem dla wokalistów. Śledźcie nasze social media.

Gdy w maju ubiegłego roku, do Narodowej Orkiestry Dętej wpłynęła prośba od Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich oraz Społecznego Komitetu 14 czerwca z Tarnowa, aby poprzez muzykę pomóc przywrócić pamięć o Polakach, więźniach niemieckich obozów zagłady, z poczuciem narodowej misji wypełniliśmy tę prośbę, nagrywając Hymn Państwowy.

Fot. Wiktor Woźniak

W roku 2020 Narodowa grała też na żywo, spotykając się twarzą w twarz z publicznością…

– Dokładnie 21 maja, czyli w rocznicę powołania Narodowej Orkiestry Dętej, postanowiliśmy, że sierpniowe obchody Zbrodni Lubińskiej uczcimy razem z mieszkańcami Lubina, jak to pani ujęła, twarzą w twarz. Dlatego powstał projekt, który staje się już marką „Made in Lubin” na arenie polskiej i zagranicznej – „Wind(s) on the Hill”. Koncert ten zabrzmiał w całej okazałości, gromadząc kochaną publiczność, która odważyła się być tego wieczoru razem z lubińskimi filharmonikami, aby choć na chwilę oderwać się od wyzwań codzienności. Chociaż nie mogło nas być w liczbie kilkunastu tysięcy, jak podczas Koncertu Wolności 2018, to obiecaliśmy sobie, że gdy wszystko wróci do normalności, pobawimy się jak dawniej. A będzie to już niedługo!

Kolejnym odważnym, który zaprosił nas do muzycznej współpracy w tym trudnym czasie, okazał się proboszcz parafii rzymsko-katolickiej pw. św. Jana Bosko. W październiku, w ramach VIII Lubińskiego Wieczoru Papieskiego, odbył się tam koncert Narodowej Orkiestry Dętej pod nazwą „Totus Tuus”. W bigbandowych aranżacjach zabrzmiały pieśni, które kochał i śpiewał papież Jan Paweł II, a w roli głównej wystąpił wielopokoleniowy chór, złożony z profesjonalistów i amatorów, dzieci, dorosłych, seniorów, osób duchownych oraz świeckich. Swoiste święto muzyki, miłości i wspólnoty, na przekór pandemii.

Koncert ten, podobnie jak „Wind(s) on the Hill”, można było obejrzeć również w streamingu.

Otwieracie się na ludzi, ale też na różne style muzyczne…

– Artystyczny pluralizm. Tak wyobrażam sobie funkcjonowanie instytucji kultury, filharmonii, która nie zawęża obszaru działalności do jednego gatunku muzyki, na przykład poważnej, ale ukazuje paletę barw, rytmów, emocji, jak największej liczby stylów, których jest, uwaga, co najmniej kilkadziesiąt!

Fot. Tomasz Folta

Czyli jakie konkretnie Narodowa ma plany na ten rok, pomijając wspomniane kontynuacje koncertów: charytatywnego, papieskiego czy „Wind(s) on the Hill”?

– Chcemy dokonać nagrania „Uwertury Pittsburskiej”, dzieła jednego z największych kompozytorów muzyki współczesnej na świecie – maestro Krzysztofa Pendereckiego. Utwór ten dedykowany jest na skład dętej orkiestry w ujęciu koncertowym.

Okazuje się, że mistrz wypowiadał się o orkiestrach dętych z estymą i podziwem, jednakże z uwagi na arcytrudny poziom wykonawczy i rozbudowane instrumentarium zespołu aerofonów, dzieło miało premierę za granicą. Czas to zmienić, pokazać Uwerturę światu w wykonaniu polskiej orkiestry, a przede wszystkim, chociaż po śmierci, złożyć hołd wielkiemu Pendereckiemu. Dodam, że w przypadku realizacji tego przedsięwzięcia liczmy na wsparcie Ministerstwa Kultury.

Rezultatem tych działań powinien być również Międzynarodowy Konkurs Instrumentów Dętych, do którego zaproszeni będą uczniowie, studenci, nauczyciele, profesorowie, wystawcy i producenci aerofonów, słowem, podmioty reprezentujące „dęty przemysł”; tym sposobem chciałbym krystalizować polskie centrum instrumentów i orkiestr dętych. Ponadto, konkurs ten wyróżniał się będzie aparatem wykonawczym, który to na ostatnich etapach z fortepianu zamieni się w dętą filharmonię.

Cenię sobie nawiązanie współpracy z Polskim Wydawnictwem Muzycznym, ważną instytucją ministra kultury, założoną tuż po wojnie, w Krakowie. Sięganie do unikatowych pozycji repertuarowych, promocja polskiej kultury wyższej, transmisje naszych koncertów w Polskim Radio Program II, to nie tylko statutowy obowiązek ale swego rodzaju „odpoczynek” od mediów mainstreamowych i nieco korporacyjnego traktowania sztuki.

Idąc śladem narodowej misji, lubińska filharmonia planuje organizację Festiwalu Muzyki Patriotycznej. Każdego dnia, z okna swojego gabinetu spoglądam na wyrazisty mural, ukazujący bohaterską sanitariuszkę skazaną na dwukrotną karę śmierci, młodziutką Danutę Siedzikównę, ps. Inka. To właśnie jej imieniem nazwiemy to wydarzenie, którym będzie wielkie, muzyczne polskie święto, nawiązujące do szkolnych przeglądów muzyki patriotycznej i pieśni historycznej, lecz nadające im rangę profesjonalnego festiwalu z kilkudziesięcioosobową orkiestrą, scenotechniką, reżyserią i znamienitymi gośćmi.

Gdy usłyszałem Górniczy Chór Męski przy KGHM Polska Miedź, który bez nagłośnienia, na dole kopalni znakomicie zaśpiewał „Górniczy Stan”, pomyślałem, że Halina Kunicka do słów „jest w orkiestrach dętych jakaś siła” mogłaby z powodzeniem dopisać tychże śpiewaków. Bardzo się cieszę na współpracę pomiędzy naszymi zespołami, którą aktualnie, niestety, wstrzymuje pandemia.

Fot. Tomasz Folta

Wygląda na to, że 2021 to będzie pracowity rok dla Narodowej Orkiestry Dętej…

– Dokładnie. Konsekwentnie budujemy markę Narodowej Orkiestry Dętej. Do dalszej realizacji tego celu niezbędne jest tournee koncertowe Orkiestry, od Tatr do Bałtyku. Aktualnie prowadzimy rozmowy z Narodową Orkiestrą Polskiego Radia w Katowicach, aby w jej siedzibie, będącej jedną z najbardziej prestiżowych sal koncertowych w Europie, zabrzmiała muzyka Dętej Filharmonii z Lubina.

Tymczasem udaję się do studia nagrań, aby tam zarejestrować najnowsze aranżacje przebojów opolskiego festiwalu. Rzecz jasna, w wykonaniu Narodowej Orkiestry Dętej, o której to Andrzej Piaseczny w niedawnym odcinku „The Voice Senior” powiedział, że „dobrze stroi”.

I tak ma być. Serdecznie państwa pozdrawiam i do usłyszenia na koncertach!