Nowy system gospodarowania odpadami, który wprowadza gmina Lubin już od 1 września, nie spowoduje wzrostu opłat dla mieszkańców. Tak będzie do końca bieżącego roku. O tym, czy stawki uda się pozostawić na obecnym poziomie zadecydują sami mieszkańcy.
Najważniejsza zmiana to likwidacja zbiorczych punktów gromadzenia opadów z tworzyw sztucznych, szkła i papieru, potocznie nazywanych dzwonami. Zamiast nich mieszkańcy otrzymają różnokolorowe worki, w których będą segregowali śmieci, a te będą odbierane prosto z posesji według ustalonych harmonogramów.
Ten model spowodował zmianę kategorii opłat. Od września mieszkańcy będą podzieleni na tych, którzy odpady segregują lub nie. Do tej pierwszej kategorii zostaną zaliczone gospodarstwa domowe, które zdecydują się na segregację odpadów (niezależnie od tego, czy posiadają na swojej nieruchomości kompostownik, czy też go nie mają). Pozostali będą ponosić opłaty jak za śmieci gromadzone nieselektywnie.
– W związku z tymi zmianami mieszkańcy nie będą musieli składać nowych deklaracji – mówi Maja Grohman, rzecznik prasowy wójta gminy Lubin. – To urząd poinformuje ich o aktualnej wysokości opłat.
Przetarg na odbiór gminnych odpadów wygrało konsorcjum utworzonego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania z Lubina i A.S.A. Eko Polska z Zabrza. Za usługi świadczone do końca lutego 2018 r. otrzymają w sumie blisko 4,2 miliona złotych.
Oferta konkurencyjnego przedsiębiorstwa van Gansewinkel z Legnicy opiewała na 5,5 miliona. Cena, jaką gmina ostatecznie zapłaci, i tak przewyższa kwotę, jaką urzędnicy oszacowali przygotowując przetarg. Założyli, że na ten cel trzeba będzie wydać 3,2 – 3,5 miliona. Okazało się jednak, że po dwóch latach od wejścia w życie ustawy śmieciowej, firmy gospodarujące odpadami inaczej już wyceniają swoje usługi. Może zatem dojść do sytuacji, że uzgodniona cena wystarczy na znacznie krótszy czas.
– Na podstawie dotychczasowych danych i opinii mieszkańców opracowaliśmy harmonogram. Prognozowana ilość odpadów również została obliczona według statystyk za ostatnie dwa lata – wyjaśnia Maja Grohman. – Może się jednak okazać, że pojawi się ich więcej, bo na przykład zwiększy się liczba mieszkańców gminy lub trzeba będzie zmienić częstotliwość zbiórek. Wtedy łączny koszt będzie wyższy.
Zmiana harmonogramu jest prawdopodobna, bo od grudnia do marca odpady biodegradowalne będą odbierane tylko raz w miesiącu. Tak samo będzie w przypadku szkła i papieru. Mieszkańcy już teraz komentują, że to za rzadko, szczególnie dla śmieci bio. Faktyczny koszt gospodarowania odpadami zależy też od tego, na ile generujące je gospodarstwa przestrzegać będą zasad segregacji, do której się zobligowały.





