On się świetnie bawi, my cierpimy

25

LUBIN. – Nie chcę zemsty, ale sprawiedliwości. Oskarżony się świetnie bawi, a my cierpimy – mówi Małgorzata Łesiuk, która w wypadku samochodowym dwa lata temu straciła męża i od tamtej pory czeka na osądzenie sprawcy. Wznowiony ostatnio przewód sądowy został dziś zamknięty. W przyszłym tygodniu sędzia ogłosi wyrok.

 

Małgorzata Łesiuk i jej teściowa, Janina Łesiuk chciały wymienić sędziego i w ostatni poniedziałek złożyły wniosek o wyłączenie z rozprawy sędzi Magdaleny Bieleckiej. Kobiety uważają bowiem, że sędzia nie jest obiektywna.

Wniosek ten jednak oddalono, po rozpatrzeniu go przez inny skład sędziowski. Stwierdzono, że nie ma podejrzeń, że sędzia mogłaby być nieobiektywna.

Sprawa Tomasza Sz., sprawcy wypadku z 2009 roku, w którym zginął wówczas 33-letni syn pani Janiny, ojciec dwójki dzieci, ciągnie się już od dawna. Już raz wydawało się, że mężczyzna usłyszy wyrok. Przewód sądowy został zamknięty. Strony wygłosiły mowy końcowe. Jednak na rozprawie, na której sędzia miała ogłosić wyrok, na wniosek rodziny Łesiuk, wznowiono przewód, aby przesłuchać jeszcze raz biegłego z zakresu medycyny sądowej.

– Nie można ocenić zawartości substancji odurzających w organizmie oskarżonego w chwili wypadku, ponieważ brak możliwości przeprowadzenia obliczeń retrospektywnych – stwierdził podczas dzisiejszej rozprawy biegły Mariusz Borowik. – Brak algorytmu przemian takich substancji w organizmie ludzkim – dodał.

Przypomniał też, że wyniki badania śliny były negatywne, zaś we krwi wykryto obecność substancji odurzających. Dziś swoje mowy końcowe przypomnieli też prokurator i obrońcy. Jeszcze raz okazję, aby się wypowiedzieć miały też Małgorzata i Janina Łesiuk.

– Ten młody człowiek ma na koncie wiele wykroczeń drogowych. Na tej samej drodze, na której zginął mój syn, dwa dni przed wypadkiem został zatrzymany za przekroczenie prędkości – mówi Janina Łesiuk, oskarżyciel posiłkowy w tej sprawie. – Był notowany jako narkoman, kryje się za plecami wpływowego ojca, byłego prezesa KGHM. Pozbawił ojca dwójkę dzieci. Mnie jedynego syna. Nie wyraził skruchy – dodaje, żądając jednocześnie, by sąd wymierzył Tomaszowi Sz. najwyższy wymiar kary, żeby jak mówi, żadna rodzina nie musiała już przeżywać tego, co ona, z powodu tego mężczyzny.

Obrońca Tomasza Sz. apelował zaś do sądu, aby ogłaszając wyrok nie kierował się zbędnymi emocjami. – Obrona znakomicie rozumie emocje strony przeciwnej i staraliśmy się podczas rozprawy nie urazić rodziny zmarłego, ale mamy jednocześnie obowiązek bronić naszego klienta – stwierdził mecenas Piotr Latos.

Oskarżony przeprosił rodzinę za to co się stało na drodze w 2009 roku. – Chcę przeprosić za to, że popełniłem tak fatalny błąd – powiedział.

Przypomnijmy, że sądzony właśnie Tomasz Sz. w 2009 roku spowodował wypadek, w którym zginął 33-letni mężczyzna. Oskarżony jadąc terenową toyotą wyprzedzał i zderzył się z jadącą prawidłowo skodą octavią. Z badań toksykologicznych wynika, że Tomasz Sz. był po narkotykach.

Wyrok w tej sprawie ogłoszony zostanie 28 lipca.

O wypadku i rozprawie pisaliśmy tutaj: www.lubin.pl/aktualnosci,7355,smierc_pod_chrostnikiem_aktualizacja.html
www.lubin.pl/aktualnosci,14400,zamiast_wyroku_kolejna_rozprawa.html


POWIĄZANE ARTYKUŁY