Choć już jej nie ma, to dziś nikt nie miał wątpliwości – duch zmarłej na białaczkę licealistki Kingi Resiak na pewno jest dziś w II LO. Jej byłej szkole, gdzie zorganizowano memoriał w piłkę siatkową jej imienia. – Kinia zasłużyła na to. Była wyjątkową dziewczyną – nie kryje Jolanta Dubińska, dyrektorka szkoły.
Memoriał zorganizowano w rok po tym, jak Kinga trafiła do szpitala. 11 miesięcy po jej nagłej śmierci. – Jesteśmy bardzo wdzięczni za ten memoriał i za pamięć. Za to, że ludzie nie zapomnieli o naszej córce – mówi wzruszony tata dziewczyny, Waldemar Resiak.
![]()
Sam wziął udział w turnieju. Wystąpił razem z kolegami z ZG Lubin, gdzie pracuje. A oprócz tego jeszcze dwie drużyny: z II LO oraz Zespołu Szkół nr 1. – Dlaczego siatkówka? Bo córka była zapaloną siatkarką. Dużo trenowała, lubiła grać – dodaje ojciec.
– Organizując memoriał chcieliśmy uczcić pamięć naszej uczennicy. Była piękna, zawsze uśmiechnięta, a na koniec pokazała dodatkowo jaka jest silna. Że myśli też o innych. Prosiła, by szukać dawców szpiku, osób, które mogą pomóc innym – wspomina dyrektorka szkoły.
![]()
Choć od śmierci dziewczyny minął prawie rok, dziś nie udało się ukryć wzruszenia. Płakała mama i siostry Kingi, ale też koleżanki. – Na zawsze zapamiętamy ją jako uśmiechniętą dziewczynę, dla której czyjeś szczęście było ważniejsze niż swoje. Zawsze chętnie pomagała. Teraz my możemy pomóc jej i promować rejestrację dawców szpiku. Z drużyny, każdy kto może, już się zapisał – mówią zgodnie Angelika Ćwiok i Karolina Łapot.
Bo w memoriale chodziło nie tylko o turniej w siatkę. To też wypełnienie woli dziewczyny, której bardzo zależało, by propagować akcję szukania dawców szpiku kostnego. Bo choć jej nie udało się pomóc, to czyjeś życie będzie można jeszcze uratować.
Dziś w II LO zarejestrowało się 31 potencjalnych dawców.





