Nóż powinien zostać w brzuchu

15

– W żadnym wypadku nie powinno się wyjmować jakiegokolwiek przedmiotu z tego typu rany – zeznała przed sądem ratowniczka medyczna, która udzielała pierwszej pomocy dźgniętemu nożem Wacławowi Gniewkowi, nauczycielowi z Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Lubinie. Przesłuchana w charakterze świadka wyjaśniła, że usuwanie narzędzia z ciała, bez udziału specjalisty, jest niedopuszczalne.

– Gdy 17 listopada 2011 roku przyjechaliśmy do szkoły, na podłodze było bardzo dużo krwi. Poszkodowany był blady. Okazało się, że narzędzie, którym zadano cios, zostało wyciągnięte z ciała nauczyciela przed naszym przyjazdem. W takich sytuacjach ważne jest, by założyć opatrunek i uciskać tak, by zminimalizować upływ krwi – wyjaśnia medyk.

Przypomnijmy, że z relacji pokrzywdzonego wynika, że nóż – przed przyjazdem karetki – wyciągnęła żona nauczyciela, która była pracownikiem tej samej szkoły.

Dziś odbyła się kolejna rozprawa przeciwko dyrektorce szkoły „na zakręcie”, Beacie Grzelińskiej. Zdaniem prokuratury, to przełożona Wacława Gniewka zadała mu cios nożem w brzuch.

Zeznawali m.in. pracownicy pogotowia ratunkowego oraz chirurg, który dokonał oględzin rany pedagoga. – Z mojego, prawie czterdziestoletniego, doświadczenia wynika, że to niemożliwe, by doszło do samouszkodzenia – stwierdził lekarz. Według medyka przemawia za tym praworęczność poszkodowanego i kąt, pod którym został zadany cios.


POWIĄZANE ARTYKUŁY