Poproszony przez dziennikarzy, aby przypomniał historię tego słynnego zdjęcia, Krzysztof Raczkowiak z początku odmawia – przecież opowiadał ją już setki razy. Widać jednak, że to wciąż mało. Znalazł się bowiem ktoś, kto wykorzystał tę pełną dramatyzmu fotografię, aby zareklamować wódkę. Nie tylko lubinianie są oburzeni. W internecie zawrzało. Prezydent Lubina Robert Raczyński w imieniu miasta zamierza wytoczyć firmie Polmos Bielsko-Biała proces. Proponuje też, żeby sfinansowała kampanię edukacyjną, aby już nigdy nie doszło do podobnej sytuacji. Odpuścić nie zamierzają też ani sam autor zdjęcia, ani Solidarność Zagłębia Miedziowego.
Nikt nie przebiera w słowach. Głupota, hańba, chamstwo – to tylko niektóre określenia, jakie usłyszeli dziennikarze podczas konferencji pod pomnikiem przypominającym o tym, co wydarzyło się w Lubinie 31 sierpnia 1982 roku.
– Dla nas jest to bardzo bolesne przeżycie. Szczególnie ubolewamy, że dotknęło to najbardziej rodziny osób, które są na tym zdjęciu. Może wnuki człowieka, który zginął, oglądają teraz tę fotografię. Proste przeprosimy ze strony firmy, która przygotowała tę tak haniebną kampanię, na niewiele się zdadzą – mówi prezydent Lubina Robert Raczyński. – To wymaga poważniejszej reakcji. Przygotowujemy się do procesu z firmą, która stwierdzając, że być może kogoś to uraziło czy zabolało, tak naprawdę podwójnie nas obraziła – dodaje. – Tamtego dnia 16 osób zostało rannych, zaś trzy zginęły za wolność. A po 33 latach spotkało ich takie podsumowanie – stwierdza ze smutkiem włodarz Lubina.
Prezydent ma nadzieję, że ten incydent rozpocznie w Polsce poważną dyskusję o tym, co się wydarzyło prawie 33 lata temu w Lubinie, a także działo się wówczas w całym kraju. – Zwrócimy się do firmy Polmos z propozycją, żeby przygotowała, sfinansowała kampanię informacyjną – dodaje.
Również Solidarność Zagłębia Miedziowego nie zamierza odpuścić właścicielowi marki Żytnia Extra. Tak jak już pisaliśmy, jeszcze dzisiaj złoży zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.
– Jeśli im się wydawało, że przez czarny PR zrobią sobie kampanię, to się grubo mylą – nie kryje emocji Bogdan Orłowski, szef Solidarności Zagłębia Miedziowego. – Kierujemy sprawę do prokuratury, żeby nikt nigdy nie pomyślał, aby w tak głupi sposób wykorzystywać tamte fakty. Hańba! Przepraszam, ale trudno powstrzymać emocje – dodaje.
Już nie tak emocjonalnie – ale przyznając, że jest mu niezmiernie przykro – o niefortunnej reklamie Żytniej Extra wypowiada się autor wykorzystanej fotografii Krzysztof Raczkowiak.
– Myślę, że nie ma znaczenia, co ja czuję, bo naruszenie praw autorskich to jedna sprawa. Jednak jest mi niezmiernie przykro, że mimowolnie przyczyniłem się do tego, że rodziny, a szczególnie pana Adamowicza, po raz kolejny muszą przeżywać tę traumę i to w takim kontekście – mówi Raczkowiak. – To zwykła głupota. Ktoś posłużył się googlem, ale tylko żeby znaleźć zdjęcie, a nie żeby dowiedzieć się, w jakiej sytuacji zostało zrobione – dodaje.
Polmos nie miał praw do fotografii Raczkowiaka, więc autor zapowiada, że zwróci się do firmy w tej sprawie, ale już przez adwokatów.
– Nie zostawię tego. To ewidentna kradzież i jeszcze w takim kontekście – stwierdza.
Wcześniej pisaliśmy o tym między innymi tutaj: /aktualnosci,37760,_skandal_zdjeciem_ze_zbrodni_promuja_wodke.html https://www.youtube.com/watch?v=5OZVfP5oeaA





