Nie dokarmiaj zwierząt w zoo

1164

Nie pomagają, a raczej szkodzą – mowa o osobach, które dokarmiają zwierzęta w lubińskim zoo. Między innymi właśnie z tego powodu – a także przez lisy – para łabędzi czasowo trafiła do woliery. A pracownicy CEP po raz kolejny apelują #niedokarmiajzwierzątwzoo.

To nieustający problem – mimo próśb, apeli i tabliczek ostrzegawczych, wielu z odwiedzających lubińskie zoo dokarmia mieszkające tu zwierzęta. Przeważnie jest to nieodpowiednie jedzenie i to, co ludzie mają akurat pod ręką: chleb, ciastka, chipsy, gofry. Ale są i tacy, którzy przynoszą i wyrzucają w parku Wrocławskim całe reklamówki suchego chleba czy – jak ostatnio – ziarna i kukurydzy.

W ostatnim czasie zauważyliśmy kilku zbyt nachalnych odwiedzających, którzy błędnie myślą, że pomagają zwierzętom wysypując reklamówkę jedzenia, tu np. do stawu. Niestety, prawda jest inna. Zwracanie uwagi nic nie pomaga. W takim razie przechodzimy do bardziej radykalnych praktyk. Mamy nadzieję, że się opamiętacie z dokarmianiem, nie tylko łabędzi

– napisało na swoim Facebooku lubińskie zoo.

Z powodu „nadgorliwych” dokarmiających para łabędzi żyjących na stawie w parku Wrocławskim trafiła na jakiś czas do woliery. W ten sposób ich opiekunowie z CEP chcą je też ochronić przed drapieżnikami, a konkretnie lisami, które mogły dostać się do ptaków po zamarzniętym stawie. Przekarmione łabędzie miałyby problem, by na czas umknąć.

Fot. Zoo Lubin

– To że zwierzęta podchodzą i chętnie zjadają smakołyki, nie oznacza, że są głodne czy że powinny to jeść. Takie rzeczy mogą im zaszkodzić. Zwierzęta są pod naszą opieką i dostają zbilansowany pokarm, taki jaki powinny (dotyczy to również łabędzi – przyp. red.). Dbamy o to, by niczego im nie brakowało – mówi Agata Bończak, dyrektor Centrum Edukacji Przyrodniczej. – W tworzeniu jadłospisów staramy się, aby były jak najbardziej zbilansowane i zróżnicowane, a także dostosowane do zapotrzebowania energetycznego, w związku z tym dokarmianie (nawet właściwymi produktami) jest dla zwierząt niekorzystne – dodaje.

Czasem dokarmianie kończy się zatruciem, czasem otyłością, ale zdarzyły się również padnięcia. Jak już pisaliśmy w ubiegłym roku, prawdopodobnie z przejedzenia krakersami padło wtedy sześć papużek nierozłączek.

– Najszybciej zatłuszczają się zwierzęta gospodarskie (kozy, owce, kuce) – w ich przypadku najszybciej widać otyłość. Właściwie w każdym sezonie letnim któreś ze zwierzaków (lub kilka) jest na diecie, najczęściej kuce. W przypadku tego gatunku przekarmienie może być przyczyną poważnej choroby – ochwatu, z czym kilkakrotnie musieliśmy się zmagać. Zdarza się nawet, że w przypadku poważnego zagrożenia zdrowia stosujemy czasową głodówkę – przyznaje dyrektor CEP.

Już wiadomo, że wiosną na dietę będzie musiała przejść krowa Brewka.