– Co za czasy! Nawet po śmierci człowiek nie ma spokoju – denerwuje się pani Dorota, opowiadając o cmentarnych złodziejach, którzy kilka dni temu ukradli ławkę sprzed grobu jej męża.
– Syn pojechał na grób ojca i doznał szoku. Dzwoni do mnie i mówi – mamo ławkę ukradli. Nawet zmarłym nie dadzą teraz spokoju – narzeka kobieta. – No jak tak można. To miejsce, gdzie można posiedzieć, powspominać bliskich, a złodzieje i tak nie mają szacunku – dodaje.
Kobieta wraz z córką zgłosiły sprawę na policję. – Przyjęliśmy zgłoszenie i prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia sprawców kradzieży – potwierdza aspirant sztabowy Jan Pociecha z lubińskiej policji.
Mundurowi zasugerowali też lubiniankom, by sprawdziły punkty skupu złomu, bo tam najczęściej trafiają takie przedmioty. – Ławka miała metalową konstrukcję i drobnym złodziejom pewnie top wystarczyło – zauważa córka pani Doroty.
Rodzina rozmawiała też z dyrektorem cmentarza. Jak się okazuje to nie pierwsza taka kradzież na cmentarzu w Oborze. – Na szczęście dewastacje grobów się u nas nie zdarzają, ale to już druga kradzież w ciągu ostatnich dni – przyznaje dyrektor Artur Tórz. – Cmentarz jest ogrodzony i zamykany na noc, więc nie wiem jak, ale złodziejom jakoś udaje się wynieść ławkę. Jest wprawdzie ochroniarz, ale jeden człowiek na tak dużym obszarze nie zauważy wszystkiego – tłumaczy.
Co więc możemy zrobić? – Zawsze można ubezpieczyć grób i jego otoczenie – radzi dyrektor.





