Związek Nauczycielstwa Polskiego rozważa rozpoczęcie przygotowań do strajku. Jeśli zgłoszone Ministerstwu Edukacji Narodowej postulaty związkowców nie zostaną zrealizowane, może się okazać, że jesienią uczniowie będą mieć kolejną przerwę w zajęciach lekcyjnych.
Zarząd ZNP ogłosił, że wraz z pierwszym dzwonkiem rozpoczął się jego spór zbiorowy z rządem. Związkowcy domagają się między innymi zwiększenia nakładów budżetowych na oświatę, podwyższenia o 10 procent płacy zasadniczej nauczycieli, wychowawców i innych pracowników pedagogicznych.
– Podjęcie strajku uważamy oczywiście za ostateczność – mówi Mirosława Chodubska, prezes Okręgu Dolnośląskiego ZNP. – Chcielibyśmy móc porozumieć się z rządem, ale minister Kluzik-Rostkowska nie chce dyskutować na temat naszych postulatów. Chętnie rozmawia, ale na zupełnie inne tematy.
Ministerstwo nie odpowiedziało nam na pytania odnośnie strajkowych planów ZNP. Nie jest jednak tajemnicą, że resort pieniędzy na podwyżki nie ma i mieć nie będzie, przynajmniej do końca 2016 r. Z kolei dla związkowców postulaty finansowe są kluczowe. Może się zatem okazać, że właśnie one staną się zarzewiem strajku.
ZNP chce także, by rząd zaprzestał przekazywania publicznych szkół i przedszkoli podmiotom innym, niż jednostki samorządowe. Zdaniem jego przedstawicieli otwiera to drogę do zatrudniania nauczycieli na gorszych warunkach, z ominięciem zapisów Karty Nauczyciela.
ZNP zaczął akcję od oflagowania szkół. Do 21 września nauczyciele dali rządowi czas na podjęcie rozmów. Jeśli do nich nie dojdzie, zaczną się przygotowywać do strajku.





