Nasz plac jest najbrzydszy

95

Na dworze ciepło, więc najmłodszych ciągnie na dwór. A tam najlepiej pobiegać, pohuśtać się lub lepić babki z piasku. – W całym mieście mają się gdzie bawić i wypoczywać. A my brzydszego nie widzieliśmy w całym mieście – mieszkańcy ulicy Leszczynowej skarżą się, że ich plac zabaw jest zapomniany przez władze miasta.

– Jak to jest? Na Przylesiu ciągle słyszy się, że zrobiono coś na kolejnych ulicach. Ostatnio pojawiła się fontanna i postaci z bajki. A na Leszczynowej nie dość, że dopiero niedawno wykoszono trawę, to teren nawet nie jest on ogrodzony, żeby psy nie wchodziły. Już nie wspomnę o tym, że brzydszego chyba nie ma nigdzie – narzeka jedna z naszych Czytelniczek.

Urząd odpiera zarzuty. Jak wyjaśnia Anna Skupińska, zastępca naczelnika wydziału infrastruktury, która w magistracie zajmuje się małą architekturą, żaden plac zabaw nie jest zapomniany. – Na wszystkie mamy już dokumentacje techniczne i sukcesywnie je remontujemy. Nie można odnowić wszystkich naraz, bo nie mamy takich środków. Jeśli tylko pojawiają się jakieś pieniądze, wykonujemy kolejne prace – zapewnia Anna Skupińska.

A na remont każdego z placów zabaw potrzebne są spore środki, bo magistrat chce wyposażać je w sprzęty, które będą służyły na długie lata. – Okazało się bowiem, że tak modne w ostatnich latach drewniane i plastikowe urządzenia, nie spełniają swojej roli. Bardzo szybko ulegają zniszczeniu. Dlatego teraz stawiamy na solidniejsze metalowe konstrukcje. Tak, aby były trwałe i służyły na lata – wyjaśnia.

Co więcej, urzędnicy na bieżąco monitorują każdy z placów. – Robimy kontrole, pilnujemy i dbamy o bezpieczeństwo dzieci korzystających z tamtejszych urządzeń. Jeśli widzimy, że któryś ze sprzętów jest uszkodzony i zagraża życiu bądź zdrowiu dzieci, zostaje zdemontowany – podkreśla zastępca naczelnika.


POWIĄZANE ARTYKUŁY