Napastliwa promocja

19

Czasem ulotek jest tak dużo, że wysypują się ze skrzynek pocztowych, a listonosz ma problem z wrzuceniem prywatnej korespondencji. – Regularnie, dzień w dzień moja skrzynka zapychana jest niechcianą reklamą. Ostatnio wróciłem z urlopu i moja irytacja sięgnęła zenitu. Skrzynka była tak zapchana, że inne listy i awiza nie zmieściły się do środka i prywatna korespondencja wystawała w połowie na zewnątrz! Nie wspomnę, że to również doskonała wskazówka dla złodziei, że właściciela nie ma w domu – napisał do naszej redakcji pan Adam. Czy jest jakiś sposób, aby poradzić sobie z niechcianymi reklamami?

Sami mieszkańcy oraz spółdzielnie mieszkaniowe starają się ograniczyć napływ ulotek reklamowych poprzez naklejanie na skrzynkach napisów „Czysty punkt” czy po prostu „Proszę nie wrzucać ulotek reklamowych”. Wywieszają również specjalne koszyczki przy drzwiach do budynku przeznaczone właśnie na reklamy.

– Przed każdą klatką schodową umieściliśmy koszyczki z napisem reklamy – mówi Piotr Motyliński, prezes lubińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Nasz Dom. – Jednak gdy mieszkańcy otwierają drzwi osobom, które roznoszą reklamy a często podają się za listonosza, w skrzynkach znowu pojawiają się ulotki. Jest to o tyle kłopotliwe, że musimy potem to posprzątać, bo mieszkańcy wyciągają reklamy ze skrzynek i kładą na skrzynce lub rzucają na podłogę – dodaje. – Ale nie ma u nas jakiegoś dużego problemu z ulotkami. Ludzie już się nauczyli, żeby nie wpuszczać do klatki każdego.

Niestety do skrzynki pocztowej właściwie każdy może nam wrzucić co chce. Czasem nawet oznaczenie skrzynki czy wywieszenie koszyczka nie pomaga. Nic na to nie poradzimy. Jak zapewnia naczelnik lubińskiej poczty głównej, listonosze respektują oznaczenia i nie wrzucają ulotek, ale teraz reklamy są w większości roznoszone przez prywatne firmy, które za nic mają prośby, aby nie wrzucać niechcianej korespondencji.

– Naklejka z prośbą o niewrzucanie reklam do konkretnej skrzynki nie działa, bo zostaje zerwana jeszcze tego samego dnia, w którym zostaje naklejona – czy przez dzieci, czy przez samych roznosicieli ulotek, nie wiem – ale chciałbym mieć prawo do decydowania o tym, co znajduję w swej skrzynce. Inna sprawa, po co płacę za domofon skoro i tak wpuszczani są wszyscy jak leci… – dodaje lubinianin, pan Adam.

Sprawa jest właściwie nie do rozwiązania. Niewiele można zrobić. Nasze prawo nie chroni właścicieli skrzynek pocztowych. Ciężko byłoby ustalić, które ulotki, jaka firma wrzuciła do naszych skrzynek. Mieszkańcy bloków zawsze mogą nie wpuszczać na klatkę roznosicieli ulotek. A gdy wyjeżdżamy na dłużej z domu, możemy poprosić sąsiadów, by odbierali naszą korespondencję.


POWIĄZANE ARTYKUŁY