Najpierw zbiórka, teraz licytacje. Wszyscy gramy dla Krzysia!

325

Za nim pierwszy cykl chemii, a przed nim kolejne. Rodzice cały czas czekają też na wyniki genetyczne guza, którego wycięto z jego główki. Te zdecydują o dalszym leczeniu i kosztach, jakie będzie musiała ponieść rodzina 11-letniego Krzysia. Chłopiec przebywa obecnie w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, a jego mama mówi wprost: To najdzielniejszy pacjent, jaki leczony był w tej klinice!

Historia 11-letniego Krzysia Wajszczaka porusza do głębi. Niezwykle aktywny dotąd chłopiec wrócił z obozu rowerowego, zagrał swój kolejny mecz w Zagłębiu Lubin, a potem… nagle pojawił się uciążliwy ból głowy. Jeden, a później kolejny…

– Zaniepokoił nas, bo Krzysia głowa nigdy nie bolała. Wezwaliśmy lekarkę na domową wizytę i ją z kolei zaniepokoiła sztywność karku u synka. Poleciła udać się do szpitala do Legnicy, bo lepiej to sprawdzić. Tam badania, tomograf i nic. Żadnych objawów. U syna doszły wymioty, zlecono rezonans głowy. Ten wykazał guza w mózgu. Kiedy przyszło do nas pięciu lekarzy, wiedzieliśmy, że sytuacja jest poważna – opowiada Małgorzata Wajszczak, mama Krzysia.

Pasją chłopca jest układanie klocków LEGO

Później sytuacja potoczyła się błyskawicznie: transport helikopterem do Warszawy, gdzie Krzyś niemal natychmiast trafił na stój operacyjny. Lekarza nie kryli, że guza z głowy chłopca usunięto niemal w ostatniej chwili. Wycinek od razu przekazano do szczegółowych badań, które zdecydują o dalszym leczeniu. Już teraz sytuacja jest poważna, bo wstępne rozpoznanie wskazuje na medulloblastomę i rozsianie do rdzenia kręgowego.

– Synek wczoraj zakończył pierwszy cykl chemioterapii. Zniósł ją bardzo dzielnie, jesteśmy z niego dumni – mówi wzruszona pani Małgorzata. – Na pewno ważne jest dla niego wsparcie, jakie otrzymuje od swoich kolegów, od kibiców z Zagłębia Lubin. Przegląda internet, czyta, że jego rówieśnicy sprzedają lemoniadę czy swoje zabawki, byle tylko mu pomóc. To dla niego bardzo ważne, dziękujemy za każdy gest wsparcia – podkreśla.

Rodzina gromadzi bowiem środki na leczenie Krzysia. Najpierw uruchomiono zbiórkę w internecie, teraz ruszyła też grupa z licytacjami przedmiotów dla chłopca.

– Musimy być gotowi, kiedy usłyszymy ostateczną diagnozę i wycenę leczenia. W Polsce dalsze leczenie prawdopodobnie opierałoby się o radioterapię: tę, która będzie niszczyć komórki nowotworowe, ale też organizm naszego syna. Taką samą siłę leczenia ma protonoterapia, ale ta ma dużo mniejsze skutki uboczne. W leczeniu protonoterapii specjalizuje się klinika w Essen w Niemczech. Tam chcielibyśmy zawalczyć o życie i zdrowie naszego syna. Koszty leczenia poznamy dopiero, gdy otrzymamy wyniki genetyki guza, ale wiemy, że na pewno są niemałe. Nie mamy też wiele czasu, więc zbieramy już teraz, by od razu po otrzymaniu wyceny, móc rozpocząć leczenie. Jako rodzice Krzysia błagamy każdego z osobna: pomóżcie naszemu synowi wygrać ten najważniejszy mecz w jego życiu – kończy ze łzami w oczach.

Krzysiu z tatą i bratem

Fot. archiwum rodziny


POWIĄZANE ARTYKUŁY