Najechał, zniszczył lusterko i uciekł

29

Perfidne i jednocześnie niebezpieczne było zachowanie kierowcy bordowego Chryslera Voyagera. Mężczyzna, jadąc z Lubina w kierunku Legnicy, nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu, uszkodził lusterko jadącego z naprzeciwka lubinianina i uciekł. – Być może ktoś widział to zdarzenie i pomoże mi odnaleźć sprawcę kolizji – apeluje pan Michał.

Lubinianin około godziny 15 wracał dziś z Legnicy drogą krajową nr 3. Z przeciwnej strony – w kierunku Legnicy – jechała kolumna aut.

– Byłem akurat na wysokości tablicy oznaczającej wjazd do Karczowisk. Któryś z kierowców jadący od Lubina musiał zwolnić lub zahamować i kierowca za nim prawdopodobnie w porę tego nie zauważył. Chcąc uniknąć wjechania w tył, zjechał na mój pas i uderzył swoim lewym lusterkiem w moje lewe lusterko, po czym perfidnie uciekł. To był bordowy Chrysler Voyager, rocznik około 1995 – opowiada pan Michał.

Mężczyzna zawrócił, bo chciał dogonić sprawcę kolizji. Tamten zdążył jednak uciec, więc na pierwszych światłach na obwodnicy Legnicy mężczyzna zawrócił. W Lubinie zgłosił sprawę na policję. Nie potrafi zrozumieć ani zachowania kierowcy, który uszkodził czyjeś auto, był bliski spowodowania groźnego wypadku i zwyczajnie uciekł. Dziwi się też, że nie zareagował żaden z kierowców, który był świadkiem tego zdarzenia.

– Apeluję do wszystkich kierowców o zachowanie empatii i odpowiedzialności za kółkiem. Zwracam się też z prośbą o kontakt do kierowców, którzy byli tam o tej porze i mogliby w jakiś sposób przyczynić się do zidentyfikowania sprawcy. Być może ktoś nagrał to za pomocą rejestratora samochodowego. Mój numer telefonu to 724 966 831. Oferuję swoją dozgonną wdzięczność i słodką formę podziękowania – podkreśla lubinianin.

Przy okazji lubinian zwraca też uwagę, że powinniśmy być bardziej odpowiedzialni na drodze.

– Sprawca kolizji miał obowiązek się zatrzymać. Wyobraźmy sobie, że wszyscy nagminnie łamiemy przepisy i zagrażamy sobie na drodze – jeździmy jak chcemy. Policja nie jest w stanie wyłapać wszystkich. My sami musimy zacząć zwracać sobie nawzajem uwagę. W przeciwnym wypadku sami dajemy sobie nieme przyzwolenie na takie zachowania na drodze – zauważa pan Michał.


POWIĄZANE ARTYKUŁY