Już 25 na 35 położnych zatrudnionych w Regionalnym Centrum Zdrowia w Lubinie poszło na zwolnienie lekarskie. W związku z tym, że nie ma komu pracować, władze szpitala nadal nie przyjmują na oddział kobiet w ciąży. – Od 2 stycznia pacjentki kierowane są do placówek ościennych w Legnicy i Głogowie. Nie wiadomo ile potrwa taka sytuacja – przyznaje rzecznik szpitala, Aneta Bawiec.
Na oddziale położniczym RCZ pracuje łącznie 35 pielęgniarek. W nowym roku na zwolnienie poszło 10 z nich. A później kolejne. Dziś władze medycznej spółki potwierdzają, że na zwolnieniu lekarskim przebywa 25 położnych.
– Obecnie oddział położniczy ma kilkuosobową obsadę położniczo-lekarską. Pracuje tutaj przynajmniej czterech lekarzy w dni robocze, dwóch lekarzy na dyżurze oraz 2-4 położne przez całą dobę. Pozwala to na bieżące zaopatrywanie wszelkich nagłych przypadków położniczo-ginekologicznych – twierdzi Marcin Domasiewicz, prezes zarządu RCZ w Lubinie.
W praktyce kobiety, które nagle zaczęły rodzić lub miały umówione terminy porodu są odsyłane z kwitkiem i kierowane na oddziały położnicze w Legnicy lub Głogowie.
Zachowanie pielęgniarek wygląda na protest. Nieoficjalnie mówi się, że na decyzję położnych o zbiorowym pójściu na zwolnienia lekarskie miały złe warunki zatrudnienia, m.in. niska płaca. A lubinianie coraz bardziej się martwią.
– Żona niedługo ma termin porodu. Nie wiemy co to będzie. Gdzie jechać, czy w innych szpitalach będzie mieć dobrą opiekę? Tutaj zna lekarzy, tam pracują obcy ludzie, do których kobiety nie mają zaufania. Sam poród jest bardzo stresującą sytuacją, po co dodatkowo ją komplikować – denerwuje się jeden z lubinian.





