Mógł stracić 100 tys. zł. Oszust podał się za policjanta

128

Niewiele brakowało, by mężczyzna z Lubina stracił 100 tys. zł. Wzięli go na cel oszuści. Najpierw zadzwoniła do niego osoba podająca się za pracownika poczty, a potem rzekomy policjant, który nakłaniał go, by wypłacił pieniądze z banku, a jeśli nie będzie mógł – zaciągnął kredyt.

Fot. Pexels

Mężczyzna najpierw odebrał telefon od osoby, która przedstawiła się jako pracownik Poczty Polskiej. Usłyszał, że ma otrzymać awizo, dlatego niezbędne jest potwierdzenie jego adresu. Ponieważ dzwoniący podał niewłaściwy numer domu, mężczyzna poprawił go, tym samym ujawniając, gdzie dokładnie mieszka.

Chwilę później do mężczyzny zadzwoniła kolejna osoba, tym razem podająca się za funkcjonariusza CBŚP z lubińskiej komendy. Rzekomy funkcjonariusz zapytał o wcześniejszą rozmowę z pracownikiem poczty, po czym oświadczył, że to był oszust.

– Podał imię, nazwisko i numer odznaki. Polecił rozmówcy, aby bez rozłączania połączenia wpisał na klawiaturze telefonu numer 997 lub 112, żeby potwierdzić jego tożsamość – mówi podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lubinie. – Mężczyzna wybrał cyfry 997. Usłyszał nagranie przypominające policyjny komunikat, a następnie głos osoby podającej się za dyżurnego. Rozmówca podał adres lubińskiej komendy i potwierdził, że wskazany „funkcjonariusz” pracuje w jednostce. Była to inscenizacja przygotowana przez przestępców. Wpisanie numeru podczas trwającej rozmowy nie spowodowało połączenia z policją – zgłaszający nadal pozostawał na linii z oszustami – dodaje.

Fałszywy policjant powiedział mężczyźnie, że jego pieniądze są zagrożone, a pracownicy banku współpracują z przestępcami. Kazał mu iść do banku, ale nie rozłączać rozmowy telefonicznej i nikomu o niej nie mówić. Mężczyzna miał wypłacić pieniądza, a jeśli nie będzie to możliwe – zaciągnąć kredyt na 100 tys. zł.

– Twierdził, że gotówka będzie oznakowana, a jej wypłata pozwoli policjantom zatrzymać nieuczciwych pracowników. Oszust instruował również, aby zaprzeczać, gdy pracownik banku zapyta o możliwość oszustwa. Wmawiał mężczyźnie, że ujawnienie rozmowy mogłoby zniweczyć „policyjną akcję” – relacjonuje przebieg wydarzeń podkom. Sylwia Serafin.

Mężczyzna w banku poprosił o wypłatę 100 tys. zł. Pracownica kilka razy zapytała go, czy nie jest ofiarą oszusta. Początkowo zaprzeczał, ale podczas rozmowy zaczął nabierać podejrzeń, że coś jest nie tak.

– Kiedy wyszedł z banku, pozostający na linii przestępca stał się agresywny i naciskał na wykonanie poleceń. Mężczyzna rozłączył się i udał do komendy, aby zgłosić zdarzenie – mówi oficer prasowy lubińskiej policji.

Mężczyzna w porę się zreflektował i nie stracił oszczędności. Policjanci jednak przypominają podstawowe zasady bezpieczeństwa:

– Pamiętaj! Policjanci nie żądają wypłaty oszczędności, zaciągania kredytów ani przekazywania pieniędzy na potrzeby „tajnej akcji”. Takie polecenia świadczą o próbie oszustwa!

– Najpierw się rozłącz – naciśnij czerwoną słuchawkę – dopiero potem samodzielnie wybierz numer policji. Wpisanie cyfr 112 lub 997 podczas rozmowy nie łączy z numerem alarmowym. W razie wątpliwości skorzystaj z innego telefonu.

– Nie ujawniaj nieznanym rozmówcom informacji o swoich oszczędnościach, haseł ani kodów bankowych. Podane nazwisko, numer odznaki czy adres komendy nie są dowodem, że rozmawiasz z funkcjonariuszem.

– Nie ukrywaj takiej rozmowy przed pracownikiem banku i bliskimi. Nakaz zachowania tajemnicy, ciągłego pozostawania na linii i zaprzeczania pytaniom o oszustwo powinien natychmiast wzbudzić podejrzenia.

– Nie działaj pod presją i zgłoś próbę oszustwa policji. Jeśli potrzebna jest pilna interwencja, po zakończeniu podejrzanej rozmowy zadzwoń pod numer 112.

– Przekaż to ostrzeżenie bliskim. Oszust może najpierw wzbudzić niepokój, a chwilę później zadzwonić jako „policjant”, który rzekomo chce pomóc. Zatrzymaj się, rozłącz i sprawdź zanim podejmiesz decyzję dotyczącą swoich pieniędzy.


POWIĄZANE ARTYKUŁY