Szykany, problem z wykorzystaniem urlopu, czy płacenie za błędy, których nie popełniła. Mobbing w pracy zarzuca przełożonej pielęgniarek lubińskiego Medicusa na Leśnej była pracownica placówki. Jednak prezes medycznej spółki zaprzecza, by taka sytuacja miała miejsce.
Lubinianka pracowała w lubińskim Medicusie od czerwca 2011 do grudnia 2013 roku. – Mobbing trwał przez dwa lata – twierdzi kobieta. Wszystko miało zacząć się od zwolnienia chorobowego, na które – ze względu na grypę oraz nasilone ataki padaczki – musiała udać się kobieta. Według lubinianki od tego czasu jej warunki pracy w firmie znacznie się pogorszyły.
Kobieta całą sprawę zgłaszała nawet prezesowi. – Spotkałam się z szefem w grudniu 2013 roku, by poinformować jakie są warunki w pracy. Szef trochę mnie zdziwił, bo powiedział, że to nie jest pierwszy sygnał, który do niego trafia. Zdziwiło mnie również to, że nic z tym nie zrobił. Zaproponował mi także prace w innej placówce Medicusa, jednak ja nie chcę pracować z ludźmi, którzy nie walczą z mobbingiem – podkreśla.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy więc prezesa Centrum Diagnostyczno-Terapeutycznego Medicus w Lubinie, Artura Kwaśniewskiego. Początkowo prezes zapewniał, że żadnego mobbingu nie było i nikt nie zgłaszał się do niego z podobnym problemem. – Ta osoba nigdy nie była u mnie w tej sprawie i gdy analizowaliśmy tę sytuację, żadnych znamion mobbingu nie znaleźliśmy – stwierdził. Chwilę później doktor przyznał jednak, że kobieta pojawiła się u niego w grudniu 2013 roku. – Pod koniec swojego zwolnienia chorobowego była rzeczywiście u mnie, sugerowała, że była mobbingowana, ale ja podtrzymuję to co mówię – dodaje prezes.
Była pracownica Medicusa, jak zapewnia, będzie walczyć o to, by winni mobbingu zostali ukarani.





