Minister tłumaczy się z koncesji

17

– Dostrzegamy problem i rozwiążemy go – zapewnia na łamach „Pulsu Biznesu” Maciej Grabowski, minister środowiska. To komentarz do sporu o koncesje na wydobycie miedzi i srebra w okolicach Głogowa i Bytomia Odrzańskiego, które zamiast do KGHM, trafiły w ręce kanadyjskiej spółki.

W walce o koncesje, prezes Herbert Wirth przegrał bój ze Stanisławem Speczikiem, byłym szefem miedziowego koncernu. To on zajmuje dziś wysokie stanowisko w spółce Miedź Cooper, należącej do kanadyjskiej Lumina Cooper.

Prezes Witrh zapowiedział odwołanie, bo – jak podaje „Puls Biznesu” – kryteria udzielania koncesji były niejasne. Potwierdza to też minister środowiska.

– Faktycznie, nie ma dziś opisanej prawem procedury porównywania wniosków o koncesje, obejmujące złoża konwencjonalne. Dla porównania: w węglowodorach niekonwencjonalnych takie procedury już funkcjonują. Ich brak prowadzi natomiast do sytuacji, w której trudno jest organowi koncesyjnemu podjąć decyzję w starciu ze sprzecznymi interesami przedsiębiorców. Uregulujemy to w nowelizacji prawa geologicznego i górniczego – mówi dziennikowi Grabowski. Dokument ma trafić do rządu w ciągu dwóch tygodni.

Minister zapewnia też, że obie firmy dostały ostatnio spore zezwolenia: KGHM na około 700 km2, a Miedzi Copper na około 400 km2.

– Obie firmy są poważne i obie zadeklarowały bogaty program rozpoznawczo-poszukiwawczy, z wieloma wierceniami. Nie możemy nikogo dyskryminować. Poza tym celem ministra środowiska jest doprowadzenie do tego, aby złoża były rozpoznawane, bo to daje przesłanki do ich racjonalnego wykorzystania – twierdzi Maciej Grabowski w „Pulsie Biznesu”.


POWIĄZANE ARTYKUŁY