Miłosna – czarny punkt na drogowej mapie Dolnego Śląska?

6310

Dwa śmiertelne wypadki w ciągu zaledwie kilkunastu dni i szereg równie niebezpiecznych zdarzeń drogowych na przestrzeni ostatnich kilku lat – odcinek krajowej „36” w Miłosnej, czyli niewielkiej wsi w powiecie lubińskim, już od dłuższego czasu budzi respekt okolicznych mieszkańców oraz powoduje wzmożoną czujność policji. Mimo to nagminnie dochodzi tam do łamania przepisów przez wielu kierowców, którzy za nic mają znaki ograniczenia prędkości. Czy jest szansa, że wreszcie będzie tam bezpieczniej?

Przypomnijmy, że do pierwszej tragedii w Miłosnej podczas tych wakacji doszło 25 czerwca. Wskutek czołowego zderzenia ciężarówki z osobówką na miejscu zginęła wtedy 34-letnia kobieta. Drugi wypadek ze skutkiem śmiertelnym miał miejsce wczoraj wieczorem. Życie stracił 67-letni kierowca osobowego renaulta. Czy to tylko fatalny zbieg okoliczności czy też możemy już mówić o czarnym punkcie na drogowej mapie Dolnego Śląska?

Wielu mieszkańców nie ma w tej sprawie najmniejszych wątpliwości, czego dowodem mogą być chociażby liczne komentarze pod wczorajszym artykułem o śmiertelnym wypadku w Miłosnej, umieszczonym na naszym profilu facebookowym. Niektórzy internauci wskazują też na rozwiązania, które ich zdaniem, zapobiegłyby podobnym tragediom w przyszłości.

Okazuje się, że opisywane miejsce jest dobrze znane i regularnie odwiedzane przez lubińską policję.

– Jest to odcinek szczególnie niebezpieczny. Miłosna to niewielka miejscowość, w której obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Przy samym wjeździe do wioski znajduje się przystanek autobusowy oraz skrzyżowanie dróg wyjazdowych, a w niedalekiej odległości stacja paliw, na której też jest niebezpiecznie. Nie da się na nią wjechać, jadąc od strony Wrocławia, tylko od strony Lubina. Często dochodzi tam do łamania przepisów ruchu drogowego, a zwłaszcza przekroczeń dozwolonej prędkości. Przez to są wypadki, także ze skutkiem śmiertelnym – mówi aspirant sztabowy Andrzej Kuśmierczyk z wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Lubinie.

– Nasi policjanci są tam praktycznie codziennie, pracując zarówno na videorejestratorze, jak i na ręcznych miernikach prędkości. Mimo tego, że jesteśmy tam na okrągło, to i tak wciąż dochodzi w tym miejscu do groźnych zdarzeń. Kierujący po prostu nie stosują się do znaków. Powinniśmy zwolnić, tym bardziej, że widać, że jest tam przejście dla pieszych czy skrzyżowanie. Zwróciliśmy się nawet do zarządcy tej drogi o to, żeby ustawił tam fotoradar – dodaje funkcjonariusz lubińskiej drogówki.

Jak zaznacza mundurowy, Miłosna to nie jedyne miejsce na drodze krajowej nr 36, gdzie dochodzi do wypadków i kierowcy najczęściej przekraczają dozwoloną prędkość, a przez to też nierzadko żegnają się z prawem jazdy. Jako równie niebezpieczne miejsca funkcjonariusz wymienia także pobliskie Gogołowice oraz Niemstów.