Miał konać w cierpieniach

14

Ponad dwie godziny trwała akcja uwalniania owczarka niemieckiego. Oprawca wywiózł go w odludne i trudnodostępne miejsce, a tam – przy pomocy ciężkiego i krótkiego łańcucha – przykuł do drzewa. Zwyrodnialcowi zależało, by roczny pies skonał w cierpieniach.

Obok bagiennego grzęzawiska, na peryferiach ulicy Zielonej w Lubinie, dwa dni temu pojawił się przypadkowy przechodzień. Starszego mężczyznę zaniepokoiło żałosne wycie i skomlenie. Gęste zarośla uniemożliwiały mu jednak samodzielne dotarcie do miejsca, z którego wydobywał się hałas.

Na pomoc wezwał więc strażników miejskich i lekarza weterynarii. – Idąc po psa przeżyliśmy prawdziwy horror. Aby się tam dostać musieliśmy przedrzeć się przez ponaddwumetrowe pokrzywy i gęste pnącza, które co chwilę oplątywały nam nogi. Brodząc po bagiennym gruncie czuliśmy się jak na lodowisku – wspomina Marek Walkowicz z lecznicy weterynaryjnej Animvet przy ul. Słowiańskiej w Lubinie.

Oprawca pozostawił psa, bez wody i jedzenia, na samym skraju bagna. – Wpadnięcie w nie groziło tragedią dla człowieka – dodaje Marek Walkowicz.

Po żmudnej i ciężkiej przeprawie udało się wreszcie dotrzeć do psa. Owczarek nie przejawiał żadnej agresji. – Wręcz przeciwnie, czując że nadchodzi wybawienie, skamlał radośnie i lizał nas po rękach – wspomina uczestnik eskapady, który za wyjątkowe zaangażowanie szczególne podziękowania kieruje do strażników miejskich nr 08 i 24.

Cudem ocalone stworzenie jest bardzo wychudzone. Ma liczne otarcia, odleżyny i rany na głowie, tułowiu oraz łapach. Udzielono mu gruntownej pomocy medycznej. Za kilka dni ten roczny pies będzie mógł zostać oddany osobie, która zapewni mu ciepły i bezpieczny dom. Kontakt z lecznicą: 76 842-17-88. Najlepiej w godzinach 9-18.


POWIĄZANE ARTYKUŁY