Na organizację pracy basenu przy Zespole Szkół nr 2 skarżą się rodzice małych lubinian, którzy uczęszczają na zajęcia pływackie. – Dlaczego dzieci są wpuszczane na obiekt o pełnych godzinach, a nie kilka minut wcześniej? Tracimy na przebranie naszych pociech cenny czas basenowy, za który musimy przecież zapłacić. Poza tym na zewnątrz, szczególnie teraz, jest bardzo zimno – denerwuje się Czytelnik, w e-mailu do naszej redakcji.
Mężczyznę zastanawia, dlaczego obsługa basenu nie jest skłonna wpuścić klientów kilka minut wcześniej tak, by każdy mógł na spokojnie się przebrać. – Wszyscy przychodzą przed czasem w obawie, że drzwi zostaną zamknięte, a co za tym idzie wejście będzie możliwe dopiero za godzinę. Spóźniać się nie wolno, więc bezpieczniej jest być przed czasem i marznąć – opowiada lubinianin.
Nieuczciwe – według Czytelnika – jest to, że dzieci nie mają możliwości przebrania się i wejścia do wody w chwili rozpoczęcia godziny pływackiej.
Obsługa basenu jest zaskoczona skargami. – To pierwsze tego typu sygnały. Nigdy nikt nie zgłaszał nam jakichkolwiek zastrzeżeń w sprawie funkcjonowania basenu – zapewnia kierownik obiektu, Regina Kwiecień.
Sprawą zainteresował się także dyrektor Zespołu Szkół nr 2, Marian Szagała. – Przecież klienci basenu płacą za godzinę. Mają więc czas, by przygotować się do wejścia i wyjścia z pływalni. Pamiętajmy, że o kolejnej pełnej godzinie wchodzi następna grupa – tłumaczy dyrektor. – Tak jest dobrze, nigdy nie było żadnych skarg, więc nie było potrzeby wprowadzania zmian. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, weźmiemy pod uwagę opinię klientów – dodaje.





