Lubińskie owce po metamorfozie

19

Owce z lubińskiego parku Wrocławskiego przeszły małą metamorfozę. Stały się trochę lżejsze i szczuplejsze, ponieważ straciły swoje grube kożuchy z wełny, które do tej pory nosiły.

Aby ostrzyc owce, do Lubina przyjechał doświadczony strzygacz Sylwester Barasiński. – Strzyżeniem zajmuję się od ponad 40 lat. To hobby – przyznaje ze śmiechem. – Wcześniej pracowałem przy owcach. A strzyżeniem zająłem się dość późno, bo miałem już ponad dwadzieścia kilka lat. To sprawa rodzinna. Zajmował się tym mój pradziadek i ojciec – dodaje.

Strzyżenie trzech owiec nie zajęło nawet 30 minut. Zwierzęta przez cały czas głośno beczały, jakby porozumiewając się ze sobą. Ale zabiegi przyjęły dosyć spokojnie. Gdy tylko trafiły na specjalną ławkę i zostały odpowiednio chwycone przez strzygacza, przestawały wierzgać i czekały aż cała wełna zostanie z nich ściągnięta.

– Nie wszystkie owce, które strzygłem, były tak spokojne jak te z Lubina – przyznaje pan Sylwester. – Jedna tak wyskoczyła, że podbiła mi oko. I trzeba było się potem tłumaczyć, skąd to limo – śmieje się.

Ostrzyżone owce trafiły potem do zagrody. Przez chwilę były jeszcze nieco niespokojne, ale szybko przywykły do letniego stroju.

Kolejne strzyżenie lubińskie owce czeka dopiero za rok. Pana Sylwestra Centrum Edukacji Przyrodniczej, które zarządza parkiem Wrocławskim, znalazło poprzez ogród zoologiczny we Wrocławiu, który również korzysta z usług tego strzygacza.


POWIĄZANE ARTYKUŁY