Lubinianie uczcili 76. rocznicę wybuchu Powstania

2511

Tradycyjnie o godz. 17, czyli  w godz. „W” w stolicy polskiej miedzi rozległ się dźwięk syren w hołdzie uczestnikom zrywu. Lubinianie, podobnie jak mieszkańcy wielu polskich miejscowości, uczcili 76. rocznicę Powstania Warszawskiego, największą akcję zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 

Tradycją stało się już, że 1 sierpnia, o godz. 17 w Lubinie odpalane są race w hołdzie bohaterom powstania warszawskiego. Z roku na rok w obchodach rocznicy wydarzeń z 1944 roku bierze udział coraz więcej mieszkańców. Tym razem uroczystości przybrały bardziej kameralny charakter niż zwykle. To za sprawą reżimu sanitarnego spowodowane panującą epidemią koronawirusa. Mimo to przed murem przy ul. Pruzi i tak pojawiło się sporo osób, chcących złożyć hołd bohaterom sprzed 76 lat.

– To jest data ważna dla Polaków, bo odzyskiwaliśmy wolność. Pamiętając o Powstaniu Warszawskim, jego bohaterach i ofiarach, bardzo często zauważam pewne podobieństwa do wydarzeń z 1982 roku, jakie rozegrały się w Lubinie. Zarówno w stolicy 76 lat temu, jak i tu przed 38 laty, do walki o wolność włączyła się ludność cywilna. Uważam, że o tym powinniśmy wszyscy pamiętać i  o to powinniśmy dbać – uważa starosta lubiński Adam Myrda.

O efektowną oprawę uroczystości tradycyjnie zadbali harcerze i strażacy, którzy punktualnie o godz. 17 włączyli syreny i odpalili race świetlne. Głośny dźwięk, światło i dym w kilku częściach miasta sprawiły, że wielu lubinian na dłuższą chwilę zatrzymało się. 

Po wspólnym odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego tragiczne wydarzenia z 1944 roku przypomniał Łukasz Nowicki, komendant hufca ZHP w Lubinie: – Po latach okrutnej i nieludzkiej okupacji niemieckiej, która każdego dnia przynosiła nowe zbrodnie, warszawiacy chwycili za broń. Przez 63 dni powstańcy prowadzili z wojskami nieprzyjaciela heroiczna i osamotnioną walkę, której celem była niepodległa Polska, wolna od niemieckiej okupacji i dominacji sowieckiej.

Następnie liczne delegacje, złożone m.in. z władz powiatu lubińskiego z Adamem Myrdą na czele, okolicznych samorządów, Powiatowej Rady Kombatantów, przedstawicieli lokalnych instytucji i mieszkańców złożyły kwiaty pod tablicami pamięci.

– 1 sierpnia jest datą szczególną. Wynika to z faktu, że zryw, niezależnie od tego, czy wygrany czy przegrany, był tak silny, że nie sposób było powstrzymać nawet dzieci – mówi ppłk Wilhelm Kasperski, przewodniczący Powiatowej Rady Kombatantów.

– Nie wszyscy wierzyli w zwycięstwo, nawet wśród dowództwa Armii Krajowej, która jako najliczniejsza organizacja trzymała w ryzach wszystko, co mogło stworzyć zagrożenie dla Niemców. Ten zryw był niesamowity. Większość tych, która poległa, w ogóle nie liczyła się z tym. Oni byli pewni niezależnie od tego, czy zginą czy nie, bo wiedzieli, że i tak zwyciężą. Wola była tak silna, że nie pomogły żadne inne zwiastuny, czy te związane z rządem londyńskim czy z sowietami. Powstańcy liczyli się z tym, że oni pomagać warszawiakom nie będą – dodaje.

Powstanie Warszawskie trwało 63 dni. Straty powstańcze w walkach o stolicę Polski ocenia się na około 18 tys. zabitych i zaginionych, 25 tys. rannych. Do niemieckiej niewoli dostało się ok. 15 tys. żołnierzy i oficerów polskich. Zginęło około 200 tys. ludności cywilnej.