Lubin jak Bagdad

18

Na głośne huki petard skarżą się mieszkańcy naszego miasta. – Szok! Problem co roku wraca jak bumerang. Zawsze w okresie przedświątecznym Lubin zamienia się w drugi Bagdad. Na ulicach wciąż słychać wystrzały petard. Rano, po południu, wieczorem, nawet w nocy. Czy ktoś w końcu może zrobić z tym porządek? – dopytują lubinianie.

W zeszłym tygodniu wojewoda dolnośląski wydał zakaz używania petard i fajerwerków. Jednak im mniej zostało czasu do sylwestra, tym częściej słyszymy głośne wybuchy za oknem.

– To jest naprawdę dziwna sytuacja, zwłaszcza, że petardami bawią się zazwyczaj dzieci, które pełnoletniość uzyskają dopiero za kilka lat. A jak wiemy, petardy i fajerwerki sprzedawane są tylko osobom powyżej 18 roku życia. W takim razie albo dochodzi notorycznie do łamania prawa i sklepikarze sprzedają środki pirotechniczne dzieciom, albo sami rodzice wykazują się kolosalną głupotą i przekazują swoim pociechom petardy. A później oczywiście publiczna służba zdrowia musi ratować ludzi, którzy ucierpieli podczas „zabawy” fajerwerkami – denerwuje się Czytelnik w e-mailu do naszej redakcji.

Ponadto – według lubinianina – zakaz został sporządzony nieprecyzyjnie, przez co obowiązuje tylko na terenie Wrocławia. – A co z pozostałymi miastami na Dolnym Śląsku? W Lubinie nawet straż miejska nie chce interweniować w sprawie zakłócania porządku publicznego petardami, bo zasłaniają się brakiem rozporządzenia wojewody – dodaje mężczyzna.

Zaprzeczają temu oficer dyżurny lubińskiej straży miejskiej i aspirant Karolina Hawrylciów z KPP w Lubinie. – Rozporządzenie obowiązuje na terenie całego województwa. Poza tym funkcjonariusze mają inne sposoby na ukaranie takich osób. Odpalanie petard kwalifikuje się także jako zakłócanie porządku czy ciszy nocnej – tłumaczy policjantka.

W trosce o bezpieczeństwo naszych Czytelników, lubińska policja przypomina zasady, o których każdy powinien pamiętać podczas odpalania petard w sylwestrową noc. Przepisy publikujemy w załączniku poniżej.

 


POWIĄZANE ARTYKUŁY