Nie dość, że najbrzydszy, to jeszcze niebezpieczny – mieszkańcy ulicy Leszczynowej wracają do sprawy zapomnianego, ich zdaniem, placu zabaw. – Kilka dni temu po raz kolejny samochód potrącił tutaj dziecko. Trzeba coś zrobić nim dojdzie do tragedii – podkreśla jedna z lubinianek.
Temat poruszyliśmy w połowie lipca. Mieszkańcy ulicy Leszczynowej poprosili nas o interwencję, bo jak mówili, wszędzie coś się dzieje, budowane są kolorowe place zabaw, ale o tym na Polnym jakby zapomniano.
Urzędnicy z magistratu tłumaczyli, że miasto planuje modernizację wszystkich placów zabaw, ale musi to robić sukcesywnie, w miarę posiadanych środków. Tak więc mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość.
– I my to wszystko rozumiemy. Jak trzeba poczekamy. Tylko niech chociaż ktoś ogrodzi nam ten plac – zauważa inna z Czytelniczek. – Kilka dni temu dziecko wpadło tam pod auto. Bo prosto z placu zabaw dzieci wybiegają na ulicę. A że po drugiej stronie jest sklep, często tamtędy biegają – tłumaczy.
Zdaniem lubinianki pomogłoby też zamontowanie progu spowalniającego na drodze lub wymalowanie tam dodatkowego przejścia dla pieszych. Ale jak tłumaczy Rafał Rozmus, naczelnik wydziału infrastruktury lubińskiego magistratu, w pobliżu jest już zrobione przejście dla pieszych. Malowanie drugiego w niemal tym samym miejscu, mija się z celem. Urzędnik zapewnił nas jednak, że osobiście pojedzie na ulicę Leszczynową, by sprawdzić czy miejsce to rzeczywiście stwarza zagrożenie dla pieszych i bawiących się tam dzieci.
Więcej: www.lubin.pl/aktualnosci,26270,nasz_plac_jest_najbrzydszy.html





