Kuszą szybkim i łatwym zyskiem

291
 
Fot. Pixabay
 
 
 

Po pierwszej wpłacie klient otrzymuje dostęp do konta na platformie, na którym prezentowane są wpłacone środki oraz ma możliwość dokonywania czynności, które wyglądają jak inwestowanie w określone instrumenty.

Rozpoczyna się druga faza oszustwa. W tym okresie klient może być informowany za pośrednictwem konta użytkownika lub analityka, że jego czynności odnotowują wymierne korzyści lub wręcz przeciwnie, ponosi coraz większe straty z uwagi na wahania rynkowe. Pierwszy przypadek ma zachęcić klienta do lokowania kolejnych środków i powiększania tak łatwo uzyskanych profitów. Drugi ma zmobilizować do kolejnych wpłat, celem szybkiego odrobienia straty. W obu przypadkach najczęściej utrzymywany jest stały kontakt telefoniczny między klientem a analitykiem platformy, który uspokaja i zachęca do kolejnych “inwestycji”.

Na tym etapie działania przedstawiciele platform intensyfikują działania i kontakty z klientem. Stają się oni bardziej zaangażowani, często wywierają presję na klientów, strasząc ich stratami lub krótkimi terminami na podjęcie decyzji inwestycyjnej. Telefony pojawiają się kilka, kilkanaście razy dziennie. Częstokroć w odpowiedzi na informacje na temat braku wolnych środków, analitycy wypytują o inne rachunki płatnicze lub posiadany majątek, z których klienci mogliby uzyskać dalsze środki na “inwestycje”. Faza ta trwa do chwili, gdy klient jest skłonny do dalszych wpłat.

W końcowej fazie oszustwa, gdy klient stanowczo wyraża brak woli dalszej współpracy (nierzadko już po dokonaniu znacznych wpłat lub nawet zaciągnięciu w tym celu zobowiązań finansowych) i zgłasza żądanie wypłaty środków zgromadzonych na platformie (w tym często zysków), okazuje się, że pojawiają się problemy techniczne po stronie platformy lub banków zagranicznych. Niekiedy pojawia się informacja o zablokowaniu zleconego przez platformę przelewu ze strony Komisji Nadzoru Finansowego lub innego organu wzbudzającego zaufanie klienta.

Często przedstawiciele platform informują o konieczności uiszczenia podatku dochodowego od wypłacanej kwoty lub dokonania przelewu autoryzującego, celem zwolnienia środków przez KNF. Bywa również, że oszuści kierują żądanie uiszczenia opłaty za pracę analityka czy działanie bota, po zapłaceniu której środki zostaną zwolnione. Do klientów mogą być przesyłane dokumenty opatrywane logiem KNF, ESMA (Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych) lub nawet banków krajowych.

Wszystkie działania na tym etapie mają jeden cel. Oszustom chodzi o nakłonienie klienta – ofiary do dalszej wpłaty środków finansowych. Zdarzają się nawet przypadki, kiedy niewielka część środków istotnie zostaje zwrócona klientowi, celem uwiarygodnienia dobrej woli po stronie platformy i tym samym zmotywowania do działania zgodnie z wola oszustów.

Ostatecznie jednak klienci nie odzyskują środków, a w najgorszym scenariuszu, pozostają nie tylko ze stratami w postaci utraconych oszczędności, ale i zaciągniętymi przez siebie lub przez analityków platform zobowiązaniami kredytowymi. W takich sprawach klientom niezwykle trudno podważać czynności dokonane przed własnym bankiem, zrealizowane pod wpływem oszustów lub wręcz za pośrednictwem własnych komputerów. W takich bowiem przypadkach istnieje możliwość podniesienia przez banki zarzutu rażącego niedbalstwa ze strony klientów lub wręcz stwierdzenia, że wszystkie transakcje zostały zrealizowane zgodnie z wolą klientów.

Rzecznik Finansowy wskazuje, że omawiane platformy najczęściej są własnością podmiotów zarejestrowanych w egzotycznych krajach, jak Dominikana czy Saint Vincent i Grenadyny na Morzu Karaibskim. Podmioty te mogą jednak mieć również siedziby w krajach europejskich, co ma dodatkowo uwiarygodnić je w oczach ofiar.

W każdym jednak przypadku są to podmioty niepodlegające pod nadzór finansowy, nie posiadają zezwoleń na prowadzenie działalności inwestycyjnej, w tym doradztwa inwestycyjnego. Z tego też względu sukcesywnie pojawiają się na listach ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego oraz właściwych organów nadzorczych pozostałych krajów europejskich. Ostrzeżenia te pojawiają się zazwyczaj dopiero po otrzymaniu przez organy nadzoru sygnałów na temat działalności danego podmiotu, co z reguły oznacza, że szkody już zostały wyrządzone.

Klientom pozostaje zgłaszanie spraw na policję, ta zaś ma bardzo duże trudności w ustaleniu sprawców przestępstwa. Platformy są bowiem tak samo łatwo i szybko otwierane w Internecie jak i zamykane.

W związku z tym Rzecznik Finansowy apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych i weryfikowanie wiarygodności podmiotów, którym powierzamy swoje środki finansowe. To my sami bowiem jesteśmy w stanie najskuteczniej zabezpieczyć nasze oszczędności, dokładając należytej uwagi przy nawiązywaniu wszelkiego rodzaju relacji inwestorskich. Przy dokonywaniu oceny wiarygodności danej inwestycji, korzystajmy z pomocy w szczególności rodziny lub najbliższych przyjaciół, którzy mogą nie być pod wpływem emocji związanych z przepowiadanymi przez oszustów zyskami.

Warto również przed nawiązaniem relacji inwestorskiej zweryfikować czy podmiot nie znalazł się już na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego oraz poszukać informacji na temat domniemanej platformy inwestycyjnej na stronach internetowych lub forach. Często bowiem oszukani inwestorzy informują w Internecie o zagrożeniu jeszcze zanim organy nadzoru zdążą dokonać stosownego wpisu na swoich listach ostrzeżeń.

źródło: materiały prasowe